Wydawca: Blood Harvest Records
Nowa nazwa dla mnie, ale muzyka jakby znana – i pewnie znana będzie dla każdego, kto w podziemnych odmętach nie od dziś przebywa.
Ascended Dead z San Diego uderza więc z nową siedmiocalówką nakładem milczącej przez jakiś (krótki, bo krótki, ale zawsze jakiś) czas Blood Harvest Records. Ale gęba mi się ucieszyła, gdy zobaczyłem, że promóweczki nowe przyszły z tej wytwórni, bo oni wiedzą, w co lokować kasę. Tym razem poszła ona w obskurny death metal, który można opisać jako inspirowany wczesnym Morbid Angel, Necrovore i Autopsy – to tak pokrótce, bo gra w skojarzenia może trwać dłużej. Ważne dla Was jest, byście zapamiętali, iż Ascended Dead nakurwia jak z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych gdy metal śmierci nie był skażony melodią ni cukrem. „Arcane Malevolence” brzmi chropowato i surowo, przez co u mnie zyskuje już na starcie. Zdecydowanym plusem są też wokale w stylu Chuck’a, bo bardzo mi taki styl odpowiada – czuć w nim szaleństwo, tak jak i w reszcie muzyki Ascended Dead.
Kończę, bo to tylko kilkanaście minut, nie ma co się rozwodzić – śmierdzi trupem i piwnicą z death metalowymi demówkami. Maniacy brać!
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Arcane Malevolence | ||
| 2. | Emanation From Below | ||
| 3. | Ensnared for Eternity | ||
| 4. | Blood Consecration |




