Wydawca: Godz ov War Productions
Przedstawiciele toruńskiej sceny metalowej, czyli Angrrsth wydali nową płytę zatytułowaną „Złudnia”. Czy czekałem? Niekoniecznie. Czy mi się podoba? Raczej tak. Nie licząc splitu z Czort, cztery lata trzeba było czekać na następcę debiutanckiego „Donikąd” i czy było warto?
Ja mam dylemat ogólnie z muzyką Angrrsth, bo po prostu nie wracam. Ani do debiutu ani do żadnego z mniejszych wydawnictw. Są to płyty dobre, ale dla mnie nie jest to aż taki poziom, żebym wracał regularnie i zachwycał się po latach. Takich zespołów jest sporo, choć Angrrsth w mojej ocenie, wyróżnia się konsekwentnie budując własny styl. Za ten styl odpowiada głównie wokal. Ten element zdecydowanie wyróżnia zespół i nadaje mu pewnej rozpoznawalności. I też warto to napisać o „Złudni”: wokale robią tu dla mnie najlepszą robotę. Fajne wypadają te mówione czy śpiewane teksty. Na największą pochwałę zasługuje kawałek tytułowy, czyli „Złudnia”, który pod tym względem brzmi znakomicie i bez wątpienia jest moim ulubionym utworem na płycie. Pan wokalista ma możliwości i nie waha się ich użyć. Black metalowe instrumentarium też nie wypadło sroce spod ogona, ale to pan wokalista i jego maniera powodują, że z zadowoleniem wgryzałem się w kolejne odsłuchy.
Warstwa muzyczna jest raczej z tych „przebojowych”, ale żeby było tu jakoś przesadnie melodyjnie, to też nie mogę powiedzieć. Co do wartych wyróżnienia kawałków, to o tytułowym już wspomniałem. Fajnie chodzi też „Widziałem Go” (znowu zajebiste wokale) i „Solve et Coagula”. I chyba już jest to wiedza powszechna, ale „Mane, Tekel, Fares” to nie jest cover Lux Occulta. Może szkoda…
Podsumowując. „Złudnia” to dobry album, Godz ov War shitu nie wypuszcza, ale dla mnie historia może się powtórzyć… Z Angrrsth cierpię na syndrom braku powrotu. Czy tak będzie i w przypadku drugiego albumu? Nie wiem, choć się domyślam…
http://godzovwar.com/
https://www.facebook.com/Angrrsth





