abusiveness bramy nawiiWydawca: Arachnophobia Records

Na początku zaznaczę, że nigdy nie byłem fanem z gatunku die hard, jeśli chodzi o Abusiveness. Mam jednak ich dwa ostatnie pełnowymiarowe krążki, które sobie od czasu do czasu włączam i jest mi z nimi dobrze.

A z „Bramami Nawii” nawet bardzo dobrze. Trochę trzeba było czekać na ten materiał, no ale okoliczności wszystkim są znane. Jakie by zresztą nie były, to muzykę oceniamy. A tu już w zasadzie jak tylko skończy się intro to nie ma przebacz, bo zespół atakuje jadowitym black metalem, do jakiego przyzwyczaiły nas ich ostatnie produkcje. W przypadku Lublinian nie odstajemy wiele czasu na złapanie oddechu, bo ich muzyka to przede wszystkim partie gitar Gonthy’ego i Mścisława, przetaczające się jak nawałnica z nieustępującymi im w tempie wyładowaniami perkusyjnymi autorstwa Wizuna. Choć tu może się narażę, ale w kilku momentach te ultra agresywne ataki kojarzą mi się z dokonaniami Infernal War… Z drugiej strony – zarówno ich muzyka jak i Abusiveness często przywodzi mi na myśl Angelcorpse, więc może po prostu lepiej pójść w tym kierunku szukania inspiracji, hehe. Abstrahując od tych rozważań należy też nadmienić, że na „Bramy Nawii” mamy i zwolnienia, jak w ponurym „Welesowym Cieniu”, które również wypadają dobrze – zwłaszcza z wybijającym się wówczas wokalem Xaos’a. W ogóle ten kawałek jest chyba najbardziej rozbudowanym i urozmaiconym wałkiem na płycie – kapela balansuje to pomiędzy kilkoma tempami, rzec by można nawet – bawi się atmosferą i nastrojem. W ogólnym rozrachunku wypada to bardzo interesująco. Do plusów jeszcze koniecznie trzeba doliczyć solówki – na przykład ta pod koniec numeru „Proces” jest prawdziwym mistrzostwem, do tego tak bardzo różni się od większości „typowych” black metalowych prymitywnych popisów. Równocześnie nowy album idzie o krok dalej w stosunku do ostatniego pełnowymiarowego albumu, właśnie z uwagi na mnogość rozwiązań zawierających się w kompozycjach na „Bramy Nawii”. I taki rozwój to ja lubię.

Nowy opus Abusiveness to bardzo silna pozycja w 2014 roku, jeśli chodzi o scenę black metalową. I dobry omen dla samego zespołu, który – mam taką nadzieję – nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Prawia – świątynia światła
2. W górę chorągwie
3. Żywe kamienie
4. Lędziańska krew
5. Niezłomni
6. Welesowy cień
7. Proces
Oracle
19436 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Here on Earth „Zaświat”Recenzje

Here on Earth „Zaświat”

OracleOracle21 października 2026
Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026
Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026

Skomentuj