Wydawca: Hells headbangers Records

Abominator powrócił po dziesięciu latach – chwali się duetowi, że przeszło trzy dekady wytrzymują ze sobą. Ale może właśnie sukces tkwi w tym, że nie robią niczego na siłę i na przykład jeśli tego nie czują – potrafią milczeć przez długo okres.

„The Fire Brethern” zasadniczo wcale nie brzmi, jakby trzeba było na niego czekać trzy tysiące sześćset pięćdziesiąt dni czy coś koło tego. Abominator nie spuścił z tonu, nie zdziadział, nie zaczął szukać innych form ekspresji – black/death metalowa bestia jest taka, jak ją zostawiono. Prawda – zawsze byli jakby nieco z boku lub minimalnie za peletonem najważniejszych grup z tego gatunku, a z drugiej strony cieszyli się takim samym szacunkiem jak oni – i ja wiem dlaczego. Muzyka Abominator jest po prostu kurewsko szczera w tej swojej szalonej agresji. Duet nie pozuje na nikogo, a w zasadzie – przecież Abominator współtworzył ekstremalną scenę na Antypodach. Dlatego też „The Fire Brethern” brzmi bardzo klasycznie, jeśli mowa o napierdolu – kąsające riffy, bestialskie pojazdy w dół i górę gryfu i perkusyjny ostrzał brzmią doskonale, jakby lata dziewięćdziesiąte nigdy nie odeszły. Przy tym czuć w tych utworach siłę i dominację. I może to zabrzmi na wyrost – ale na tej płycie słychać, że kolesie zjedli zęby na black/death metalu.

Natomiast przyczepię się do okładki – nie pasuje mi. Koncept oczywiście jest spoko, ale wykonanie jednak zbyt komiksowe i hmm… mało agresywne i undergroundowe. Jeśli nie znałbym tego zespołu i miał się sugerować tylko tym front coverem, to pewnie przeszedłbym koło Abominator obojętnie. Oczywiście – byłby to błąd, natomiast uważam, że mogli wybrać zdecydowanie lepiej. Ważne, że muzyka się broni.

I tak – uważam ten powrót po wielu latach ciszy (choć oficjalnie oczywiście zespół cały czas był aktywny) za udany. Już sam ten fakt nie jest częsty, więc tym większe brawa. A gdy już zagłębicie się w muzykę, zapewne przyznacie mi rację.

https://shop-hellsheadbangers.com

http://www.facebook.com/AbominatorOfficial/

Oracle
19317 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj