Skip to main content

Wydawca: Limp Messiah Productions

Ociechuj, tego się nie spodziewałem. Ledwo człowiek zdołał nacieszyć się tegorocznym ciosem od dokurwionego Deiphage (recenzję ich pełniaka macie tutej) a tu wjeżdża na pełnej split, w którym te antysakralne świry mają udział. I nie tylko oni, bo znajdziemy tu cztery tłuste strzały dużego kalibru prosto w cherlawe ciało Nazarejczyka.

W tej bajce wita nas soczysty headshot, od którego czaszka pęka, jak jajko, czyli Abhorrency ze swoim „Entrails Altar”. Amerykanie nie biorą tu jeńców. Ciężar jest wielki, niczym w dokurwionym Dead Congregation, a i czuć tu i tam echa Archgoat, przy czym każdy dźwięk został tu pieczołowicie dopieszczony, by zadawać riffami, jak największe obrażenia. Dla mnie bomba, ale jedziemy dalej, bo nie ma srania po krzakach.

Następne jest Horns Against Heaven ze swoim „Desecrating the Dominical”, a ja patrząc na nazwę wyobrażam sobie Diabełka, takiego klasycznego ludzika z kopytkami oraz kosmatym ogonkiem, który bodzie różkami w dupska gromadę aniołków. Heh. Tu poziom krzynę spada, bo też Amerykanie (ale tym razem z Oregonu), skręcili w mocno surową wersję war metalu, co pewnie niektórym będzie bardzo na rękę. Jak dla mnie nie jest to złe, zapewne jakbym dostał w łapki cały taki album, to może i byłby jakiś kult siły, ale w świetle pozostałych kapel na splicie, turbopiwniczne Rogi Przeciw Niebu prezentują się zdecydowanie najsłabiej.

Kolejni są psychole z Deiphage (tego z Kalifornii, przypominam), których klasyczne podejście do war metalu ujęło mnie drzewiej za serduszko. Tu nie ma zaskoczenia, bo ich „Crucified in Razorwire”, to Ross Bay Cult Worship po całości, przy czym wykonane z pietyzmem oraz nienawiścią totalną. Moje zdanie o nich nie zmieniło się od recenzji ich pełniaka, a zawartym na tym splicie kawałkiem tylko potwierdzają, że warto się nimi zainteresować, bo kult przemocy wychodzi im znakomicie, a ja znów nucę ich przepyszne WARMOOOOOOOOON! RISIIIIIIIIING!

Całość wieńczy świeżutkie Declension ze swoim „Fist of Defiance”, które dla odmiany pochodzi z Niemiec. I lekkie zaskoczenie, bo choć nadal jest to śmierć metal, to następuje dość mocny skręt w stronę zimnego black metalu, co poczytuję in plus oraz ciekawe urozmaicenie zawartości tej składanki. Pewnie, nie jest to tak dobre, jak Abhorrency, czy Deiphage, ale jest miłe zaskoczenie, że gruz oraz wojnę zmniejszono na rzecz siarki. Fajno.

To naprawdę dobry split. Prym na nim wiedzie Abhorrency, które najczęściej leci na repecie, a zaraz po nich rozpycha się wojowniczo Deiphage. Declension już nie ma tej mocy, ale daje przyjemne poczucie odświeżenia, niczym haust ostrego, górskiego powietrza. Horns Against Heaven to typowy, surowy war metal, który w zestawieniu z kolegami, wypada blado, ale jestem przekonany, że maniacy tego typu wyziewów będą pucować swoje działa do tego kawałka. Ocena całościowa, bo jestem leniwym chujem i nie chce mi się rozbijać jej na drobne. Sięgnijcie po ten split, nie zawiedziecie się.

Ocena: 7/10

Lista utworów:

1. Abhorrency „Entrails Altar”

2. Horns Against Heaven „Desecrating the Dominical”

3. Deiphage „Crucified in Razorwire”

4. Declension „Fist of Defiance”

Bart
601 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Newsy

Drauggard wypuszcza drugi album

OracleOracle26 października 2016

Skomentuj