Wydawca: The Chalice Productions

Jak w czterech słowach opisać debiutancki krążek Svartulven zatytułowany „Ruins of Desolation, Transcendence for the Other Side”? Ano bardzo prosto: grecka Mgła nad Islandią.

Myślę, że taki opis z grubsza mógłby wyczerpać temat, ja mógłbym skończyć recenzję i iść oglądać „Chłopaków z Baraków”. Ale ze mnie jest rasowy recenzent, więc rozwinę tę myśl lejąc wodę jeszcze tak na pół strony. A na poważnie – greckie trio wcześniej nie było mi w ogóle znane i podejrzewam, że w zasadzie to raczej nikomu – niniejsza płyta jest pierwszym dowodem ich istnienia. No chyba że grali jakieś gigi w Helladzie czy okolicy. Svartulven wpisuje się ze swoją muzyką w nurt wyznaczony właśnie swego czasu przez Mikołaja, ale też nie jest ślepa na wpływy islandzkie czy tak zwany nidrosian black metal. I nawet jeśli wszystkie te nurty póki co przekuwają w dość mocne odtwórstwo – robią to naprawdę zgrabnie. Zdecydowanie nie jest to toporne kopiowanie jak w przypadku Uada, „Ruins of Desolation, Transcendence for the Other Side” słucha się bowiem bez cienia zażenowania. Na pewno nie jest to jeszcze poziom zespołów, na których się wzorują, ale jest w moim odczuciu dobrze, a chwilami bardzo dobrze. Myślę, że zespołowi potrzeba czasu, a być może w swoją muzykę wplotą w przyszłości więcej własnych pierwiastków, a mniej będą zapatrzeni na starsze zespoły. Tak to przecież w tym naszym undergroundzie często bywa.

Więc jeśli ktoś się zastanawia, czy poświęcić im te trzy kwadranse to ja gorąco zachęcam. Bo być może polubicie się ze Svartulven, a przy czwartej płycie będziecie z wyższością mówili, że „Pff, ja to ich znam już od debiutu”. Ja tak robię często.

Ocena: 7/10

1. Witness of Fire Beyond
2. Svartulven in Twilight
3. Therianthropic Metamorphosis
4. The Parable of Abel
5. Herald of Eternal Damnation
6. Feast for the Black Earth
7. The Crystal Scythe of the Old
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj