Elixir of Distress zapadł mi w pamięć nie tyle z uwagi na muzykę, ile na to, że ich debiutancki krążek „Kontynent” był koncept albumem. Dostali chyba ode mnie ocenę a’la Ef, czyli 6/10. I nie zrazili się, wysyłając mi do recenzji swój kolejny materiał.

I było to z ich strony bardzo dobre posunięcie. „Przeklęta wyspa” kręci się w moim odtwarzaczu bowiem regularnie odkąd przyniósł mi ją pracownik Poczty Polskiej. Przede wszystkim – słyszę progres, bardzo wyraźny. Elixir of Distress nadal trzyma się surowego, zimnego black metalu, tak jak na debiucie, z tą różnicą, że teraz kompozycje są po prostu lepsze. Nie wiem jak to zrobili, niby drastycznych zmian tutaj nie ma. W zasadzie to wciąż mamy dość długie kompozycje, utrzymane w średnich i szybkich tempach, surowe i zimne. Tak, surowość i zimno bije z „Przeklętej wyspy”, szczególnie jeśli wsłuchacie się w teksty – te nadal utrzymane są w tematyce zsyłek, Syberii i tak dalej – w połączeniu z muzyką czujecie niemal jak mroźny wiatr chłoszcze Wam twarz. Nieźle to tym razem im wyszło, bardzo jestem kontent z postępu. Co do tekstów jeszcze – gdzieś tam wyczytałem, że teksty Elixir of Distress są megazajebiste, totalnie głębokie i niemal poetyckie. Cóż, widać mamy różne rozumienie „poezji”, do tego niestety, ale rzadko kiedy teksty w muzyce metalowej łapią mnie za jaja. U tej kapeli teksty są po polsku, fajnie współgrają z zimną muzyką i wprowadzają słuchacza w odpowiedni klimat, ale nic poza tym.

No to udała się im płyta. Elixir of Distress ma szansę przypaść do gustu osobom, które cenią sobie nagrania Evilfeast i im podobnych zespołów. Tylko musicie się przełamać i sięgnąć po „Przeklętą wyspę”.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Oczekiwanie
2. Etap
3. Na północ
4. Przeklęta Wyspa
5. Cynga
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj