Wydawca: Century Media Records
Zagaka: jeśli muzycy Bonded grali lub grają w Assassin, Sodom, Kreator to jaki gatunek muzyczny wykonuje ich nowozałożony hord? Nagrody do odbioru w pre-orderze poprzez stronę Witching Hour Productions.
Zanim jednak odbierzecie nagrody, posłuchajcie o debiutanckiej płycie Bonded, która nosi tytuł „Rest in Violence”. Tak, oczywistym jest, że ten zespół napierdala nic innego, jak thrash metal. Mniej oczywistym jest, że ten thrash metal nosi na sobie raczej amerykańskie piętno, niż niemieckie. Przede wszystkim jednak – brzmi on dość nowocześnie, ale równocześnie z zachowaniem jakichś tam nawiązań do bardziej klasycznego soundu. Z jednej strony reklamuje się ich trochę jako supergrupę, ale tak po prawdzie to ci muzycy w tych Sodomach i Kreatorach nie odgrywali pierwszych skrzypiec… I w sumie na nowym Bonded to słychać – kolesie mają swoje pomysły, ale jak na mój gust to one są takie dość mocno oklepane. Nie czuję niczego świeżego na „Rest in Violence”, a zbyt ugrzeczniona produkcja tego albumu powoduje, że nie chce i się wracać. Do tego musieli zamieścić na nim quasi balladę… Po co ja się pytam? Momenty tu są, ale jak na mój gust za mało – ta płyta kojarzy mi się z takim jakimś młodszym, mniej zaradnym braciszkiem Testament, co to do tego ma jedną nóżkę krótszą i mówi niewyraźnie. No, może nie tak tragicznie – tej płyty da się słuchać, ale na dłuższa metę jest po prostu oklepana. Nie chce się człowiekowi do niej wracać jakoś często, ja po kilkunastu odsłuchach już wiem o niej wszystko. I wiem też, że sam bym sobie jej nie kupił, ale czuję, że Bonded wskoczy na jakąś trasę, gdzie będą supportować lepszy i bardziej znany zespół i pewnie gdzieś ta w końcu wypłyną.
Ale czy warto sobie nimi pamięć zapychać? Chyba tylko w przypadku gdy jesteście totalnymi maniakami thrash metalu albo macie dość mało wyszukany gust.
Ocena: 6/10
Tracklist:




