Wydawca: Purity Througy Fire Records
Nie znałem wcześniej Shadow’s Mortuary. Wcisnąłem „play”, poleciały pierwsze dźwięki „Kuoleman portit” i od razu pomyślałem sobie: „Oni muszą być z Finlandii”.
I są. Już od jakiegoś czasu, black metal z tego kraju jawi mi się, jako zupełnie wyjątkowy. Zespoły potrafią tam znakomicie rzeźbić w klasycznym BM, dodając od siebie pierwiastek świeżości. I nie inaczej jest i w przypadku Shadow’s Mortuary. Na tapetę wzięty został klasyczny skandynawskie black metal. Niby niewiele da się z tym tematem zrobić. A jednak... Shadow’s Mortuary potrafi tchnąć w niego nowe życie. Nawet nie macie pojęcia jak mi siadła ta płyta. Riffy po prostu żyleta! Każdy numer jest jakiś, ma swój charakter i zapada w pamięć. Szczególne propsy z mojej strony dla gardłowego. Nie dość, że ma świetną manierę i dysponuje dość pokaźną paletą krzyków i wrzasków, to autentycznie słychać w tym wokalu złość i wkurwienie. Doskonale potrafi on przemycać emocje, dlatego tak znakomicie słucha mi się tej płyty. Jest autentyczna i szczera. Nie wybiorę numeru, który mi się podoba najbardziej, bo zwyczajnie nie ma takiej możliwości. Wszystkie są znakomite, wszystkie chłoszczą porządnie. Warto zwrócić uwagę na Shadow’s Mortuary.
Jeśli w Waszych czarnych sercach jest szczególne miejsce dla skandynawskiego klasycznego black metalu, to ten zespół nie powinien ujść Waszej uwadze. Polecam na długie zimowe wieczory.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Sielun tuhkaa | ||
| 2. | Ikisodan hurmo | ||
| 3. | Riipus | ||
| 4. | Virran viemä, tulen tuoma | ||
| 5. | Soihdunkantaja | ||
| 6. | Ruoska | ||
| 7. | Kuoleman portit | ||
| 8. | Ouroboros |




