Wydawca: Dark Descent Records
A dziś na tapet wjeżdża nam zespół z Teksasu, który działa sobie od kilku lat pod nazwą Oath of Cruelty. Konkretnie z debiutem, zatytułowanym „Summary Execution at Dawn”. Nie wiem, jak Wam, ale mnie pierwszy rzut oka na okładkę przywiódł na myśl dokonania Angelcorpse lub kapel z Australii, rzuciłem się więc nań jak murzyn na piłkę do koszykówki.
I szczerze mówiąc, niewiele się pomyliłem. W zasadzie to prawie w ogóle. Na tej płycie dostajemy olbrzymie inspiracje ekipą Helmkampa – jadowite riffy, nieznające litości tempa, nawet wokal zbliżony do tego, jakim operuje Pete. Półgodzinny materiał, którym częstuje nas trio z Houston emanuje wściekłością, czerpiąc wzorce właśnie od twórców „Hammer of Gods”, ale nie tylko. Wspomniałem przedtem o Australii, bo spokojnie można się tutaj doszukać fascynacji tamtejszą sceną – Gospel of the Horns czy Bestial Warlust to pierwsze nazwy, które przychodzą mi na myśl. Niby oczywiste, jeśli mowa o metalu z Antypodów, a z drugiej strony jednak wiadomo, że więcej maniaków zna jakieś gówna niż te zasłużone bandy. Szczęśliwie Oath of Cruelty nie bawi się w półśrodki i gdy już się zapatrzy na kogoś – to na najlepszych. No i nie da się ukryć, że niemało pierwiastków w ich muzyce wywodzi się też z klasycznego thrash metalu, czy to takiego w postaci Destruction, czy to a’la Dark Angel na przykład. Wszystko sprawnie wymieszane, stanowiące spójną całość. Dzięki temu „Summary Execution at Dawn” tak dobrze mi się słucha. Chcę agresji – dostaję ją. Chcę szybkości – dostaję ją. Chcę siarki i pazura – dostaję je. I jestem zadowolony.
Bardzo dobry to debiut, nie ma tu odkrywania Ameryki, ale jest zdecydowanie przywoływanie spuścizny Australii, wspominanie jak to uderzał młot bogów oraz wieczna dewastacja. Czego chcieć więcej?
Ocena: 7/10
Tracklist:




