Wydawca: Bestial Invasion Records

ą zawodnicy na tym naszym undergroundzie, co to zawsze jakieś smaczki powyciągają nie wiadomo skąd, nie wiadomo kiedy. Taki Dominik na przykład – odkąd zainteresowałem się jego wytwórnią kilka dobrych lat temu zawsze wiedział, co by tu wydać, żeby mnie się spodobało.

I kolejny raz nie zawiódł mojego wypaczonego gustu – Corpsehammer wydał niedawno u niego debiutancki album i podoba mi się to, co słyszę na „Metal de la Muerte”. W zasadzie to w tytule zawiera się esencja muzyki tego trio, choć wspomniałbym również o elementach black metalu i crusta. Przyznam, że pierwsze skojarzenie, jakie mi przyszło na myśl to Voidhanger – proste, dosadne granie, w stu procentach metalowe, z odpowiednią nutą prymitywizmu, a przede wszystkim autentyczności. Oczywiście wpływów można tu się doszukać wielu i różnych, ale wszystkie będzie łączyło to, że będą one do szpiku kości metalowe – niech to będzie Bathory, Hellhammer, Sarcófago – innymi słowy mówiąc kult w chuj. Słuchając „Metal de la Muerte” chce się po prostu napierdalać baniakiem i rozlewać piwo na kamratów, sprzedać komuś strzała w żebro i drzeć pijanego ryja. Tak odbieram muzykę, która wylewa się z głośników, gdy w odtwarzaczy znajduje się debiut Corpsehammer. Dodatkowego smaczku dodają tu latynoamerykańskie teksty – zawsze uważałem, że wspaniale wkomponowują się one w tak surową muzykę.

Nic dodać nic ująć – muzyka metalowa dla metalowych pojebów. Wchodząca bez przepitki i spokojnie wystarczająca na wiele sesji odsłuchowych. I nie dlatego, że co chwila się odkrywa coś nowego – po prostu sprawia mi przyjemność.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Nahash
2. Beso infame
3. Tormenta del infierno
4. La marca
5. Rito & magia
6. Revelaciones
7. La gula del Satán
8. Sacrilegio
9. Angelus Morbus
Oracle
19429 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

One Comment

Skomentuj