Wydawca: End of Time Records (kontakt:  theendoftimerecords  gmail.com)

End of Time Records pokusił się o wypuszczenie kompilacji dwóch jedynych (tak przynajmniej rzecze M-A) deomówek Infamis. Pierwotnie wystawionych na światło dzienne w drugiej połowie lat 90. To przyjrzyjmy się tej muzyce bliżej.

Dostajemy na tych dwóch materiałach black metal – jak już za pewne błyskotliwie się domyślacie – w polskiej rzeczywistości lat 90. Zacznę jednak od tego, że obie demówki dzielą dwa lata i podejście Panów muzyków do black metalu. Oba za to są tak samo szczeniacko energetyczne i nieskażone kompozycyjnym ładem i składem. Są muzycznie naiwne. W przypadku pierwszej demówki słychać to aż nadto. Więcej tutaj – niż drugofalowej black metalowej podstawy – jest riffów zasłyszanych w funkcjonujących zespołach  tamtego czasu z innych muzycznych dróg ( i też w słyszalny sposób wcześniejszego). If You know what I mean. Coś na zasadzie: „A to wrzućmy wszystko, co ostatnio słyszeliśmy”. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Wychodzi różnie, czasem nogą tupniesz, a w innym miejscu serce i uszy krwawią. Tak jak w przypadku „ballady”, która – oczywiście obowiązkowo – brzmi jak odgrywana na rozstrojonym akustyku przy ognisku, pełnym najebanych siarczanami metalowców. Zdecydowanie krwawią mi uszy.

I teksty. „Skrzesany na Peruna znak | Grom rozdarł sosnę | Umarła” Sami więc rozumiecie.

Druga demówka jest już bardziej black metalowa. Chociaż i tutaj słychać, że nasi milusińscy jeszcze nie do końca wiedzą, czego chcą. Ale w porównaniu z pierwszym materiałem jest o piekło lepiej. Pojawiają się – co warte zaznaczenia – klawiszowe plamy. Natomiast pytanie brzmi jak ogólnie spojrzeć na tę kompilację. Gdyby Infamis pod tym szyldem do dzisiaj i święcił triumfy, można by rozpatrywać te dema jako naturalne niemiłe miłego początku. I ofkoz status „Kult”. Z racji jednak braku kontynuacji „kariery” to raczej ciekawostka, która zainteresuje – na tyle by zakupić – jakąś szczątkową liczbę Die Hardów i ewentualnie muzycznych archeologów.

No amatorka w chuj -tak by określił te demówki. Jestem za stary, że przejść obojętnie obok takiego materiału i się do niego przypierdolić. Oceny nie będzie, bo przy tego typu wydaniach ich po prostu nie dajemy. Dla kogo to materiał napisałem powyżej.

 

Tracklist:

01.Apoteoza zemsty
02.Pieśń Sfinksa nieśmiertelności
3.Siła Wiary
04.Piętno (966)
05.Katharsis
06.Wilcza rezurekcja
07.Zew otchłani
08.Krzyżowiec
09.Ku wieczności
10.Zastygła już krew moja i braci moich
11.Wilcza rezurekcja
12.Wieża czarnego lotosu

Ef
4729 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj