Wydawca: Werewolf Records

Oficjalnie już mamy listopad, więc w kąt można rzucić wszystkie wesołe pioseneczki i zająć się byciem smutnym i ponurym. Cóż lepiej utwierdzi wśród pospólstwa taki nasz wizerunek, jeśli nie doza wisielczej muzyki?

Jeśli natomiast szukacie jakiejś nowej nuty to z odsieczą przychodzi Advent Sorrow. No dobra, to nie jest całkiem nowa kapela, bo coś tam już na swoim koncie mają. „Kali Yuga Crown” to bodajże ich druga pełnowymiarowa płyta, lecz mój całkowicie pierwszy kontakt z Australijczykami. I jakie wrażenia? Nie jest źle. Nie dostajemy tutaj takich typowych smutów z rozwrzeszczanym nastolatkiem, a przynajmniej nie cały czas. Cechą charakterystyczną Advent Sorrow jest raczej taki negatywny drive, pulsujący niespokojnie podczas sesji odsłuchowej – szybszych, przy tym dość agresywnych. I to moim zdaniem najlepsze momenty na „Kali Yuga Crown”. Bo gdy wjeżdżają już te typowo depresyjne rzeczy to jakoś moja ochota na odsłuch odchodzi. Nie są złe, ja po prostu nie przepadam za takim graniem, a liczba kapel, które mi się w tym gatunku podobają jest raczej ograniczona. Advent Sorrow nie odstawia tu kaszany, bo ich melodie są fajne, tylko jeśli za daleko pojadą w to smutanie się, to po prostu wolę wyjść do drugiego pokoju. Na szczęście są tu niezłe utwory, których chce się słuchać: „Ceasar”, „Spearhead”, „Verminblood”,„Wolfhook and Weapon”… Moim zdaniem zespół powinien iść w tym kierunku, no ale co Australijczycy zrobią to już nie ode mnie zależy.

Ostatecznie nie mam zdania co do tej płyty, bo ma bardzo dobre fragmenty, ma też – jak dla mnie totalnie zbędne. Daję im kredyt zaufania, może trochę na wyrost, ale czuję się dziś hojny.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Verminblood
2. Wolf & Weapon
Spearhead
4. Kali Yuga Crown
5. Pestilence Shall Come
6. Caesar
7. Wells of Poison Water
8. Majesty Enshrined
9. With Conviction
10. Death in Magic Antagonism
Oracle
19385 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Hell-Born „VII”Recenzje

Hell-Born „VII”

OracleOracle2 października 2026
Dissimulator „Artifice Dissolves”Recenzje

Dissimulator „Artifice Dissolves”

OracleOracle1 października 2026
Profeci „Troska”Recenzje

Profeci „Troska”

OracleOracle30 września 2026

Skomentuj