Wydawca: Purity Through Fire Records
Co powiecie na symfoniczny black metal prosto z Brazylii? Już dostaliście skrętu kiszek, czy jeszcze chwileczkę?
Bo ja wiem, że sporo z Was reaguje alergicznie na połączenie tego państwa i tego typu muzyki. Sam tak mam. No ale przyszło nowe wydawnictwo od The Kryptik, pora zrecenzować, bo swoje odleżało i już kilka sesji za nami. Ostatni krążek utrzymany w symfoniczno – black metalowym stylu, który naprawdę mi się podobał to najnowsze dzieło Vargrav. Tam była moc i faktyczny duch nagrań z lat dziewięćdziesiątych. Na „When the Shadows Rise” w zasadzie muzycznie mamy to samo, ale jakby czegoś brakowało. Od inspiracji wczesnym Dimmu Borgir, Emperor, nawet naszym wczesnym Behemoth jest tu aż gęsto. Wzniosłe klawisze, zapierdalające riffy, skrzekliwy wokal – wypisz wymaluj spis treści z magazynu „Mystic Art” roku 1996. No i fajnie, ale po przesłuchaniu tego krążka nie ma się ochoty na ciągłe odtwarzanie play. Ja się tych rzeczy już osłuchałem w wieku, gdy golić musiałem się rzadziej niż raz na tydzień i coś musi być bardzo dobre, żeby mnie ruszyło – oczywiście w kwestii symfonicznej odmiany black metalu. The Kryptik nie porywa mnie, ale też nie odrzuca. To poprawna płyta, jakich wiele zostało nagranych i prawdopodobnie jakich wiele jeszcze zostanie nagranych. Ale wiem, że są też tacy co to łykną naraz i będą mi wdzięczni, że podrzuciłem im tę nazwę na tapet.
Ja póki co dziękuję i idę spać. Bo księżyc na niebie iście black metalowy.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | The Awakening of Evil | ||
| 2. | Damned | ||
| 3. | Flames of Revenge | ||
| 4. | When the Shadows Rise | ||
| 5. | Fall | ||
| 6. | The Last Breath of Sadness | ||
| 7. | Ungodly |




