Wydawca: Terratur Possession
Ilu z Was czekało na debiutancki album horda Kringa? Sądzę że niewielu… Moja pierwsza styczność z tym zespołem raczej nie sprawiła, że z mokrymi gaciami wyczekiwałem pierwszych informacji na temat „Feast upon the Gleam”.
Mało tego, pamiętam, że koncert, który zagrali w Krakowie, raczej mnie znudził, niż porwał. EP-ki to też niestety nic nadzwyczajnego. Skoro już sobie ponarzekałem jak stary dziad, to teraz faktycznie zaprezentuję Wam debiut Kringa od właściwej strony. A jest nad czym się pochylić. Kringa chyba wyciągnęła wnioski z poprzednich wydawnictw. „Feast upon the Gleam” to płyta, której nie da się nazwać sztampową. Jestem poruszony tą płytą, nie spodziewałem się po tym zespole niczego nadzwyczajnego, a dorastałem bardzo ciekawą wariancję na temat black metalu. Sporo skojarzeń mam np. z Mare. Muzyka jest bardzo oryginalna, potrafi zaskoczyć, a najlepsze jest to, że wszytko to podane jest w nieskomplikowanej formie. Uwielbiam takie płyty, niby proste, ale w tej prostocie podana jest tak wielka ilość interesujących panteonów, że trudno je wszystkie zliczyć, a co dopiero wymienić. Płyta zaskoczy Was na każdym kroku. Każdy numer ma jakiś element, który wpada w ucho. Płyta ma własną tożsamość, nie jest to kopiowanie żadnego stylu, a próba stworzenia własnego. Na szczególną pochwałę zasługują tu wokale i warstwa tekstowa. Świetna, zróżnicowana barwa i wpadające w ucho teksty, to mogłyby być składowe muzyki z zupełnie innych rejonów. Ale nie. Tu mamy czarny jak smoła black metal. Jestem też w stanie wyobrazić sobie, że płyta ta za swoją melodykę, może znaleźć sobie tyle samo przeciwników, co zwolenników.
Ja jestem zdecydowanie w grupie zwolenników. Polecam sprawdzić nową Kringę, bo jest to naprawdę mocna tegoroczna pozycja na światowej scenie BM.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | As Kaleidoscope Patterns Arise | ||
| 2. | Unwind the Gap Anew | ||
| 3. | To Sleep in Vermin Velvet | ||
| 4. | Eroding Passage | ||
| 5. | Cloak of Unbound Fears | ||
| 6. | Eyers of Stone |




