Wydawca: Iron Bonehead Productions / Hell’s Headbangers Records
Czy mówi Wam coś nazwa Sacrocurse? Mam nadzieje, że tak. A jeśli nie to liczę na to, że po tej recenzji sytuacja się diametralnie odmieni.
Goście obecnie stacjonują w Meksyku i grają tak dojebany black/death, że sam rogaty w czeluściach piekielnych, gdy tylko ktoś odpala „Gnostic Holocaust”, wykrzywia ryj w lekkim grymasie przypominającym uśmiech. Zaiste jest to płyta zajebista. A co się na niej znajduje? Jak już wspomniałem, mamy tu niewiele ponad 30 minut satanistycznego śmierć metalu. Płyta niedługa, ale jak na taką intensywność dźwięków, czas ten w zupełności wystarczy, żeby oklepać wam mordy na fioletowo. Chamstwo i wulgarność wręcz biją z tej płyty. Dawno nie słyszałem muzyki tak plującej jadem prosto w twarz. Ostatnio chyba przy odsłuchu „Testimonio de Bautismo” naszego rodzimego Stillborn odczuwałem podobne emocje. Zresztą nie ma się co dziwić. Muzyka Sacrocurse jest bardzo podobna do tego, co robią nasi krajanie z Mielca. Ale na „Gnostic Holocaust” jest też jeszcze jedno odniesienie do naszej ojczyzny. Płyta zaczyna się nagraniem fragmentu mszy, w którym wyraźnie słyszymy „Od nagłej, a niespodziewanej śmierci…”. Motyw ten przewija się też na we wstępie kawałka „Kirie Eleison”. Nie wiem, czy to po prostu taki randomowy sampel z Internetu, czy faktycznie świadomy zabieg. Nieistotne. Ważne jest to, że płyta jest zajebista.
Weszła mi jak zimne piwo w upalny dzień. Polecam ze wszech miar. Muzyka pobłogosławiona przez samego Diabła.
Ocena: 9/10
https://www.youtube.com/watch?v=ThXpDHQ-42U
Tracklist:




