Wydawca: Century Media Productions
Dwadzieścia lat stuknęło w tym roku temu Soulburn i może z tej okazji, a może tak po prostu ucziili to sobie wydaniem nowego krążka. Trzeciego, ale widać – stawiają nie na ilość a na jakość.
Tak sądzę przynajmniej, a opieram się na rzeczonym „Earthless Pagan Spirit”. Płyta kręci się u mnie już od dość dawna, no pewnie z dwa miesiące zabrało mi, bym zabrał się do napisania kilku słów na jej temat. Zaczyna się bardzo dobrze, nośnym, energetycznym black/death metalowym riffem. Holendrzy nie starają się grać tak, by było łatwo ich zaszeregować do konkretnego gatunku – słyszalne są bowiem wpływy zarówno black jak i death metalu. Nie starają się też grać totalnie ordynarnie, celują raczej w dobre, ale dość sterylne brzmienie. Ich kompozycje cechują się tym, że są chwytliwe, wpadają w ucho, a mimo wszystko są dość agresywne. Jednak ta agresja jest taka trochę przebojowa, albo raczej – nie wyzuta z melodii. Czuć sporo nawiązań do Dissection, trochę venomowskiego ducha – no na pewno nie brzmi to jak wcześniejsze dokonania Soulburn, bo odnoszę wrażenie, że te kompozycje są jakby bardziej oszlifowane i wygładzone. Mamy też niewątpliwy koncertowy hit, jakim jest „Withering Nights” z gościnnym udziałem jakiejś dziewoi, której nie rozpoznaję – początek numeru to już w ogóle taki a’la Nuclear Blast Records, ale dalej już jest bardziej przyzwioicie. No może faktycznie brzmienie mogłoby być brudniejsze, zbyt to wszystko mi zajeźdża takimi „black metalowymi” aktami jak Dark Funeral, ale widać Eric i Bob taką mają wizję soundu Soulburn i nam pozostaje się z tym pogodzić lub posłuchać czegoś innego.
Pomimo tego wszytkiego, co może odrzucać typowego maniaka podziemnego black/death metalu „Earthless Pagan Spirits” może się podobać – jak dla mnie to całkiem dobry miks melodii i agresji, obleczony w zimne, black/death metalowe brzmienie.
Tracklist: 7/10
Tracklist:




