Wydawca: Go Fuck Yourself Productions
Hm. Co ostatnio włączę z Turcji to naprawdę dobre. Zwłaszcza, gdy człowiek nawet nie wie, skąd jest dana kapela.
A że o Hellsodomy wcześniej nie słyszałem to też nie dziwota. Kapela istnieje od pięciu lat, zaś „Chaostorm” to ich debiut. Ale przyznam – bardzo dobry debiut, zwłaszcza jeśli ktoś nie jest wymagającym słuchaczem – w tym sensie, że jeśli brak oryginalności nadrabia się grande cojones. U Hellsodomy tak jest. To absolutnie nie jest nic, czego byście nie słyszeli – potężnie brzmiący, wkurwiony thrash / death metal. Czasem sunący jak Bolt Thrower, kiedy indziej napierdalający w stylu Slayer / Possessed, tu i tam z black metalowym posmakiem. Jeśli miałbym znaleźć jakiś odpowiednik na naszym gruncie – porównałbym ich do Hell-Born, zaś z zagranicy do Crucifyre. Czuć u nich to samo diabelstwo, tą samą prostotę, a zarazem dosadność przekazu, nieważne czy akurat leci otwierający płytę „Sinister Force” czy „Mazochistic Molestation” czy zamykający całość „Coven of Abomination” – każdy z nich literalnie kopie dupę stuprocentowo metalowym łomotem. Szybkie, agresywne granie, ostre riffy, sporo wykrzykiwanych zespołowo refrenów – tak naprawdę to cały „Chaostorm” to koncertowy hicior. Trudno nawet tu wyróżnić jakiś numer, który wybijałby się ponad resztę – cholernie równa płyta.
Pewnie część z Was powie, że nota zawyżona, ale co tam. Jak mnie walnęli, a potem jeszcze drugi raz na odlew to przez chwilę szukałem dowodu, żeby sprawdzić swoje nazwisko i imię. Polecam piekielnie.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Sinister Force | ||
| 2. | Drop Dead Ritual | ||
| 3. | Keepers and Sinners of the Grave | ||
| 4. | Total Disgust | ||
| 5. | Antiscene 666 | ||
| 6. | Mazochistic Molestation | ||
| 7. | Menstruation Blood on the Pentagram | ||
| 8. | Coven of Abomination |




