Czy bardzo czerstwa ta Martwica? – zapytał kolega, gdy powiedziałem mu co będę recenzował. O dziwo nie. – odrzekłem.
Aczkolwiek za recenzję trochę się zabierałem, no ale skoro EPka została zatytułowana „Jesienny Deszcz” to raczej nie po to, by opisywać ją, gdy za oknem trzydzieści stopni. Szczęśliwie, od tygodnia w Rzeszowie leje, więc klimat jest dobry. Szczególnie, że „Jesienny Deszcz” to całkiem przywzwoity black metal, o depresyjnym zabarwieniu. Tempa tu raczej wolne, niemało transowych motywów – ot, choćby te bębny (czy tam bongosy, hehe) na początku „Klair”. Zresztą, cały numer jest utrzymamy w takim klimacie. Kolejna, „Dziwka” – transu jakby mniej, ale i tak niepokojący, mroczny klimat utrzymany. Cała EPka się nim charakteryzuje. Nie wiem, kto tam tworzy w tej Martwicy, ale pomysły ma niezłe. Na tyle, żeby zaciekawić i żeby czasem do tej muzyki wrócić.
Jak na debiutancki materiał – wypada ona dobrze, solidnie. Myślę, że coś tam z Martwicy może być za jakiś czas.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Ćma | ||
| 2. | Klair | ||
| 3. | Dziwka | ||
| 4. | Beatrice |





