Wydawca: Hell’s Headbangers Records
Deathhammer to jeden z tych zespołów z Norwegii, którzy w przewspaniały sposób łączą speed/thrash metalowe pierdolnięcie z black metalowym brudem. I tak już od ładnych paru lat.
Nowy krążek, zatytułowany „Evil Powers” nie przynosi żadnych zmian w tym temacie pod względem stylistycznym. Pod względem jakościowym chyba też nie, bo zarówno ten jak i dwa poprzednie albumy kopią dupę na równym, bezlitośnym poziomie. Nie ma tutaj zbędnego pierdolenia, dzielenia włosa na czworo. „Evil Powers” jest jak zaciśnięta pięść, wyposażona dodatkowo w kastet i lądująca na pozerskim nosie. Inspiracje, które niezmiennie słychać w muzyce Deathhamer to przede wszystkim wczesny Sodom, debiuty Exodus, Metallica i Slayer, do tego czysty speed metal a’la Violent Force plus czarcia polewa od Venom. Ot, mamy kurwa czarną perełkę, chamską i złą, niezjadliwą dla fana ładniejszych dźwięków, a zarazem będąca mokrym snem maniaka który prędzej odda własną matkę niż katanę z naszywkami. Aż dziw pomyśleć, że taki cudowny hałas jest prokurowany tylko przez dwóch muzyków. Co by było, gdyby tych szaleńców było czterech?
Ja jestem kupiony od razu. W zasadzie to znając Deathhammer – byłem kupiony jeszcze przed włączeniem tej płyty. A odsłuch tylko potwierdził moje przypuszczenia.
Ocena: 9/10
TRacklist:
| 1. | Warriors of Evil | ||
| 2. | Total Metal | ||
| 3. | Satan Is Back | ||
| 4. | Powertrip | ||
| 5. | Sinner’s Possession | ||
| 6. | Belial’s Curse | ||
| 7. | Rot in Shreds | ||
| 8. | Omen of the Beast |




