Nekron to polska kapela, która właśnie wydała swój drugi krążek. Kręci się u mnie od pamiętnego koncertu Triptykon w Krakowie, więc najwyższa pora zabrać się za recenzję.
Inspiracje Nekron są bardzo jasne i jeśli ktoś ich nie wychwycił to znaczy, że black metalu zaczął słuchać wczoraj o godzinie dwudziestej drugiej. „Border of Light and Darkness” to jeden wielki hołd dla Burzum. Szkoda tylko, że dla Burzum w odsłonie black/ambient, za którą nie przepadam. Mamy więc tu jednostajne, kurewsko powolne riffowanie, plamy klawiszy i sporadyczne uderzenia w perkusję. Do tego charczący skrzek, bardzo podobny do vargowego. Ja wiem, że to powinno być granie nostalgiczne, może trochę melancholijne i złowieszcze zarazem, ale bardziej odbieram je jako monotonne. Jednak wolę tę żywszą odsłonę Burzum, z pierwszych trzech albumów, niż z tego co zaczęło się na „Filosofem” i dlatego też akurat „Border of Light and Darkness” trochę mnie nuży niestety. Nie moja bajka, zwłaszcza że oddanym Burzumaniakiem nie jestem i nie byłem. Może to jest główny powód, dla którego jeszcze nie przekonałem się do dwójeczki tego one man bandu, ale pewnie znajdą się osoby, którym ten album przypadnie do gustu.
Cóż mogę więcej powiedzieć ponadto – album przeznaczony dla wąskiej grupy zwolenników określonego okresu twórczości Burzum. Im się spodoba na pewno. Zwłaszcza, że właśnie wyłapałem, że nazwa norweskiego zespołu została wymieniona tu więcej razy niż nazwa Nekron, hehe….
Ocena: 6/10






tekst o godzinie dwudziestej drugiej mnie zniszczył 😀
bardziej pasowała by 21:37 :]
Akurat granie z tej płyty najbardziej przypomina płytkę przed Filosofem czyli Hvis Lyset Tar Oss z 1994, ale to drobnostka 🙂