Nie wiem skąd przybyli, ani który to krążek z kolei Bloodshot Dawn. Po okładce czułem, co może się kryć za „Demons” i jak się okazało – mniej więcej miałem rację.
Bo Bloodshot Dawn zaprezentowali nam tutaj melodyjny death/thrash metal. Wiecie jaki. Taki trochę mocny, ale niezbyt do końca. Wpadający w ucho i wypadający równie szybko. Taki, w którym muzycy mają szansę pokazać swoje umiejętności instrumentalne. Taki, który zapewne może porwać młodzież do „pogowania” na koncercie, a przy odrobinie szczęścia może i Bloodshot Dawn wywindowałoby na szersze wody. Oczywiście jeśli wzięli by na przykład pożyczkę i ruszyli w trasę z In Flames, Haunted czy czymś takim. Wówczas na sto procent trafili by na swoją publikę. Ale dziś trafili w moje ręce, a tu już tak różowo nie ma, bo po prostu dla mnie jest to za słodkie, za grzeczne i za przewidywalne (w tym złym sensie). Melodyjny death/thrash metal baaaaardzo rzadko trafia w mój gust i akurat Bloodshot Dawn się nie udało tego dokonać. Przyznaję, że niektóe zagrywki nieźle brzmią, ale dla mnie samo niezłe brzmienie to za mało – zwłaszcza, gdy się lubi brzmienie trącące piwnicznym chujem (nie wiem co to ma do końca znaczyć, ale mi się spodobał, hehe). „Demony”, o których śpiewają chłopaki to raczej takie rodem z „Buffy” czy innej „Sagi Zmierzch”, heh. Pewnie do kogoś to trafi, ale nie pod niniejszy adres.
W skrócie: klasyczny melodic death/thrash metalowy zespół nie wnoszący nic nowego, ale co gorsza – nie sprawiający przyjemności panu recenzentowi. Dobranoc.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | Smoke and Mirrors | ||
| 2. | Consequence Complex | ||
| 3. | Unified | ||
| 4. | Inadequacy | ||
| 5. | Black Hole Infinity | ||
| 6. | Human Void | ||
| 7. | The Image Faded | ||
| 8. | Demons |




