Wydawca: Svart Records
Słyszałem już głosy na temat The Deathtrip w stylu: „Odkrycie roku” czy „Debiut roku”. Podchodziłem jednak do tego typu stwierdzeń z dystansem. Dystans ten jednak znacząco się zmniejszył, gdy posłuchałem „Deep Drone Master” i najpierw zamilkłem z wrażenia, a następnie z moich ust wydobyło się jedno słowo: „Kurwa!”.
Istotnie. Materiał ten robi piorunujące wrażenie. Ale może najpierw coś o samym zespole. Materiały demo gdzieś tam w otchłaniach Internetu odsłuchałem i gacie mi nie spadły. Ot mało skomplikowane granie, które mogłoby uchodzić za dobre, gdyby nie ten sztuczny automat perkusyjny. Na szczęście, odpowiedzialni za projekt The Deathtrip Host i Aldrahn poszli po rozum do głowy i zatrudnili żywego pałkera w osobie Dana Mullinsa w wyniku czego zrobiła nam się taka trochę super grupa. I słychać to na „Deep Drone Master”. Niby muzyka typowa dla black metalowej stylistyki, ale jest w niej coś świeżego. Na pierwszy plan wysuwają się wokale. Chyba będzie to małe niedopowiedzenie jak napiszę, że są bardzo dobre. Ja dawno takich fantastycznych wokali nie słyszałem. Z jednej strony bardzo posępne, z innej posiadające nutkę szaleństwa a z jeszcze innej strony piorące po ryju wkurwieniem. Świetna robota pana gardłowego… Dodatkowym atutem są też niebanalne teksty, w które warto się wgryźć nieco głębiej. Co do muzyki, to tak jak pisałem wcześniej: niby nic nowego, ale słucha się znakomicie. Nie jest to granie przesadnie proste, miłośnicy masturbacji gryfa nie znajdą tu też nic dla siebie. Całość jest doskonale skomponowana i zróżnicowana. Nie ma prawa nudzić nawet największych malkontentów. Musze wyróżnić też na tej płycie dwa numery, że tak powiem z imienia i nazwiska: „Making Me” i „Something Growing in the Trees”. Nie będę ściemniał. Uwielbiam je za kapitalne wokale, a ten pierwszy dodatkowo za dziwaczny i niepokojący klimat. Warto też wspomnieć o okładce oddającej pokrętną naturę tej płyty. Jestem zachwycony tym materiałem.
„Deep Drone Master” to niesamowicie intrygujący krążek. Słucha się go wyśmienicie. Nie męczy, nie nudzi, za każdym razem odkrywa przed słuchaczem inne tajemnice. A te wokale… Słów brak. Coś wspaniałego. Myślę, że za bardzo nie przesadzę jak dam w prezencie The Deathtrip maksymalną liczbę punktów.
Ocena: 10/10
Tracklist:
| 1. | Intro | ||
| 2. | Flag of Betrayal | ||
| 3. | Dynamic Underworld | ||
| 4. | Making Me | ||
| 5. | Cosmic Verdict | ||
| 6. | Sewer Heart | ||
| 7. | A Foot in Each Hell | ||
| 8. | Cocoons | ||
| 9. | Something Growing in the Trees | ||
| 10. | Syndebukken |





Tu jest wszystko czego potrzeba w BM ! Podpisuję się pod powyższą recenzją krucyfiksem umaczanym w urynie. Świetna płyta i b. dobra recenzja.