Wydawca: Iron Bonehead Production
Niedawno zagrali w naszym pięknym kraju, niedawno też ukazał się ich najnowszy krążek. Do Szczecina się nie pofatygowałem, ale krążek z miłą chęcią Wam zrecenzuję.
Mowa oczywiście o Unassuprechlichen Kulten – choć „mowa” miejsca mieć tu nie powinna, heh. Trzeci album Chilijczyków został zatytułowany „Baphomet Pan Shub-Niggurath” i nie powala długością, bo jest krótszy od „Reign In Blood”, hehe. Powala za to siłą, jaka bije z tej płyty i mrokiem, wypełzającym z głośników – jeśli ktoś nie miał przyjemności poznać tej muzyki, to powiem Wam, iż skojarzyć się może między innymi z Incantation – czuć tutaj tą samą demoniczność muzyki, unurzaną w ciemności – muzycznie bowiem echa ich pobrzmiewają, ale nie są wyznacznikiem, bo jeśli o takim mówimy, to trudno mi wskazać jednoznacznie, pewnie byłoby to coś z wczesnego Morbid Angel. Sinister. Z drugiej strony, można by ryzykować i twierdzić, że Unaussprechlichen Kulten wypracowało coś co zakrawa na własny styl. Ale powiem tak – teg o typu dywagacje często prowadzi się z kumplami przy piwku, niż po robocie przy wodzie mineralnej.
Napisać jednak mogę i chcę, że „Baphomet Pan Shub-Niggurath” jest krążkiem, którego słucha się z niekłamaną przyjemnością. Bo jest klasycznie. Bo jest potężnie. Bo podziemny sound powoduje gęsią skórkę.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Prologue | ||
| 2. | The Hooded Baphomet Bleated | ||
| 3. | La Recta Provincia | ||
| 4. | Yogge-Sothothe | ||
| 5. | Ceremony of Belial |
| 6. | Kadath in the Cold Waste | ||
| 7. | Nomen Mysticum | ||
| 8. | Spirals of Acrid Smoke | ||
| 9. | Epilogie |




