Wydawca: Thrashing Madness Productions
Morbid Vision. Nie wiem, ilu z Was, zwłaszcza młodszych czytelników, miało przyjemność obcować z tym szczecińskim tworem – ja przyznam, że słyszałem pojedyncze wałki, oczywiście w internecie. Z odsieczą przyszła niezmordowana Thrashing Madness Productions.
To dzięki tej krakowskiej wytwórni w moim odtwarzaczy kręci się „Vision of the Morbid Rites / Demonstration of Force 92/91”, czyli obie demówki zespołu plus dwa niepublikowane nagrania. Brzmienie jakie jest, każdy może sobie wyobrazić. Surowe i piwniczne, tchnące produkcjami przełomu ósmej i dziewiątej dekady. Czyli – najlepsze. Oba materiały są zbliżone pod względem muzycznym – można by porównać Morbid Vision do Imperator czy Vader, ale w kilku fragmentach również i do niemieckiej szkoły thrash metalu ze szczególnym uwzględnieniem Destruction czy Protector. Oczywiście nie wiem na ile moje przypuszczenia są trafne – wszak dwadzieścia lat temu wszystko mogło wyglądać inaczej. Są też trochę wolniejsze fragmenty, jak „War and Pain”, masywniejsze. Dużym plusem jest charakterystyczny growl – bardzo brutalny i głęboki, świetnie wpasowujący się w muzykę. Pasja bucha z tych nagrań, młodzieńczy głód ekstremy – przynajmniej tak odbieram ten kompilacyjny album z dystansu dwóch dekad. Poza materiałami „obowiązkowymi” mamy też krótkie przerywniki, pokazujące, że chłopakom nie brak było poczucia humoru (a także, że Cremaster nie był pierwszym, który zaadaptował piosenki z „Akademii Pana Kleksa”, hehe). Oczywiście jak to Thrashing Madness Productions ma w tradycji, to wspominkowe wydawnictwo wzbogacono o wiele fajnych starych fotek, skanów wywiadów i biografię zespołu.
To naprawdę fantastyczne z jednej strony, że po wielu latach takie perełki powracają do łask. Z drugiej strony – dziwne jest, że przez tyle lat leżą zapomniane przez większość, przykryte grubą warstwą kurzu.
Tracklist:




