Ekipa Necroführera zwarła w końcu śmierdzące pośladki i zabrała się za zarejestrowanie nowego – starego materiału zatytułowanego „Infernal Stench of Blasphemy”. Dlaczego nowego – starego? Bo na tej EPce mamy nowy kawałek oraz ponownie nagrane kawałki z poprzedzającej to wydawnictwo demówki.
Pewnie iluś tam maniaków jest w posiadaniu „Sex, Drinks & Antichrist” i wie co się na niej znajduję, ja jednak dziś opiszę Wam co usłyszeć można na tym krążku – smolisto – soczysty black/thrash metal. Co najlepsze – w końcu to brzmi tak jak powinno, bo o ile pamiętam wcześniejsza demówka brzmiała dość podle. Na „Infernal Stench of Blasphemy” nareszcie czuć siłę i dzikość tych kawałków, a w „Bastards From Hell” słychać, że zespół nie zszedł z obranej drogi. Całość jest spójna i nie słychać różnic, że jeden numer jest dość nowy, a inne już kilka lat mają. Z jednej strony – ta muzyka absolutnie nie jest odkrywcza, z drugiej – na chuj ma być? Głównym zadaniem Necrosadist jest wychłostanie słuchacza łańcuchem po dupie i przyjebanie mu pieszczochą w ryj – wywiązują się z tego sumiennie przez cały czas trwania tej EPki. A że nie trwa ona długo – spokojnie odpalamy „Infernal Stench of Blasphemy” raz jeszcze. Tym, co sprawia, że słucha się jej tak dobrze jest połączenie thrash metalowej chwytliwości z black metalową agresją. Niby nic, ale sprawdzony sposób jak widać działa, przynajmniej w przypadku Necrosadist.
Mam nadzieję, że chłopaki szybko znajdą jakiegoś wydawcę, który rozprzestrzeni tę zarazę, bo warta jest tego po stokroć.
Ocena: 8/10
Tracklist:
01. Intro
02. Thrash and Die
03. Necrosodomizer
04. Sadomasochistic Rape
05. Bastards From Hell
06. Infernal Ritual
07. Outro





A Necrocipa gdzie???
A myślisz, że dlaczego jest tylko 8/10? Nie ma „Necrocipy”, nie ma maxa 😀
Takie popłuczyny po Witchmaster zagrane na pół gwizdka!