Dawno temu recenzowałem coś tam z Arabii Saudyjskiej. Po wielu latach przyszło znów, że wylądował u mnie zespół z tamtego kraju. Posłuchajmy.
Al Namrood – zespół, który miesza arabski folk (chyba, że istnieje jakieś inne określenie na ten typ muzyki to przepraszam) z death/thrash metalem. I jak to wypada? Dla mnie osobiście raczej średnio przekonująco. Dostajemy bowiem coś mocno melodyjny (na arabską nutę) materiał, skoczny przy tym, a przez to – słucha się tego jak jakiegoś potworka. Ja rozumiem, że kapela jest na przykład dumna ze swojego pochodzenia i tak dalej, niestety muzycznie nie kupuję ich szczęścia, które reprezentują na czwartym krążku. Pomijam kwestię chujowego brzmienia, nie takie rzeczy się słuchało. Tu raczej chodzi mi o to, że ta muzyka jest taka… infantylna? Tu klawirki zapieprzają z jakąś arabską melodyjką, wokalista sztucznie nadętym głosem (kojarzy mi się miejscami dość mocno z Big Bossem z czeskiego Root) wyśpiewuje coś w niezrozumianym dla mnie języku, perka stuka w rytm arabskich bębenków wyciągniętych z jakiegoś arabskiego targu – no fakt, całe „Heen Yadhar Al Ghasq” oparte jest na tradycyjnej muzyce z tamtej części świata i przeciętnie odegranych death/thrash metalowych riffów. Jednak wypada to na moje ucho kiepsko Det er selvfolgelig ogsa mulig a vinne store penger pa andre mater med denne automaten og nedenfor far du en gjennomgang av spilleautomaten s oppsett og funksjoner. – trzeci raz przesłuchałem ich płytę i na czwarty raz nie mam ochoty, nudne to i sztampowe jak cholera.
I czasem przez takie płyty odchodzi mi ochota na poznawanie nowych rejonów muzycznych, nowych eksperymentów. Al Namrood poznałem i mam nadzieję, że nic nowego mi już nie podeślą.
Ocena: 3/10
Tracklist:
| 1. | Estahalat Al Harb | ||
| 2. | Heen Yadhar Al Ghasq | ||
| 3. | Youm Yukram Al Jaban | ||
| 4. | Bat Al Tha Ar Nar Muheja | ||
| 5. | Um Al Qashaam | ||
| 6. | Subat | ||
| 7. | A Aj Al Safeeh |





