Słowo się rzekło, więc nie mam wyjścia. Recenzja najnowszej EP islandzkiego Svartidauði na łamach Chaosa musi być.
Od czasu krakowskiego gigu kaseta z najnowszym dziełem wielbicieli Prince Polo „The Synthesis of Whore and Beast” chyba przynajmniej raz dziennie przewija się u mnie. Mimo, że stylistyka ta sama co na debiucie to w przypadku tego materiału mam nieodparte wrażenie, że muzyka jest bardziej przemyślana. Tu każdy riff wypolerowany jest do perfekcji, przejścia doskonale dobrane i perkusja… Po raz kolejny mamy dowód na to, że w „transowym” Black Metalu to perkusista robi największą robotę. Tak jak w przypadku ostatniego Kriegsmaschine, na którym praca perkusisty zasługiwała na statuetkę „bębniarz roku” tak i w przypadku garowego Svartidauði jest się, czym zachwycić. Szczególnie wbijające w ziemię jest to kapitalne zwolnienie w numerze „Venus Illegitima” przyprawiające mnie o zimne poty gdzieś w okolicy 1.30. Nie ma tu, kto wie jakiej filozofii grania, ale jest koncept. I ten koncept to siła tej muzyki. Niewielu potrafi prostymi środkami przyspieszyć krążenie krwi i wywołać delikatną palpitację serca. Svartidauði to potrafi. Waham się cały czas, ale wydaje mi się, że „The Synthesis of Whore and Beast” jest materiałem lepszym niż „Flesh Cathedral”. Może to wynikać z faktu, że muzyka stał się jeszcze bardziej dojrzała a może sprawa jest banalniejsza: jestem fanem EPek hehe.
Polecam jednak samemu wyrobić sobie zdanie na ten temat zaopatrując się w „The Synthesis of Whore and Beast”. Warto!!
Ocena 10/10
Tracklist:
| 1. | Venus Illegitima | ||
| 2. | Impotent Solar Phallus |






wow.. biorac pod uwage ze znowu katuje Flesh Cathedral w drodze do pracy to musze to miec!
Musze to są skrzydełka