Wydawca: Carnal Records
Mam nadziej, że nigdy nie macie dość zatęchłych wyziewów z głębi krypty. Tak jak ja lubicie, gdy Black/Death Metal ocieka posoką i wydziela ten słodkawy zapach rozkładu. Jeśli tak to debiut Omnizide jest dla was.
Szwedzi długo zbierali się do wydania debiutu. Przez prawie 10 lat swojej historii, pod różnymi nazwami, udało im się wydać jedynie singiel i dopiero ten rok przyniósł pełnoprawny debiut zatytułowany „Death Metal Holocaust”. Muszę przyznać ze Szwedzi wydali naprawdę świetną płytę: zgniłe dźwięki, zimne jak koniec marca w Polsce brzmienie i obłąkane wokale to elementy, które czynią tę płytę odrażającą. Szczególnie wokal zasługuje tu na moment uwagi, bo gardłowy drze ryja też w Craft, co już samo w sobie powinno być wystarczającą rekomendacją do sięgnięcia po „Death Metal Holocaust”. Nie łudźcie się jednak: na tym materiale nie ma nic oryginalnego ani nowatorskiego. Jak chcecie takie dźwięki to nie jest płyta dla was. „Death Metal Holocaust” to prosty jak drut strzał w ryj inspirowany wyłącznie klasykami. Koniec, kropka.
Jak ktoś miałby ochotę sprofanować jakiś grób albo zbezcześcić kościół czy kapliczkę to ta płyta powinna wprowadzić go w odpowiedni nastrój. Ja czekam z niecierpliwością na fizyczny format, bo w moim odtwarzaczu ten materiał wywoła jeszcze większe spustoszenie.
Ocena: 9/10
| 1. | Rotting Flesh Parade | ||
| 2. | No Remorse | ||
| 3. | Monolith | ||
| 4. | The Eternally Damned | ||
| 5. | Crystals of Death | ||
| 6. | Dead Planet | ||
| 7. | Damnatio Ad Bestias | ||
| 8. | Nuclear Strike | ||
| 9. | Pleasure From Death | ||
| 10. | Desecration Art |




