Blackout We Are HereBlackout – nazwa przywodziła mi na myśl granie pod Scorpions oczywiście, jednak po włączeniu ich albumu usłyszałem jak błędne były moje przemyślenia.

Trio bowiem to można by nazwać tercetem bardzo egzotycznym, przynajmniej wnioskując po zdjęciach. Dwóch brodaczy o urodzie Biga Lebowskiego, w tym jeden z protezą nogi, którą dumnie eksponuje i jedna babeczka walają się w oparach narkotycznego doom metalu. Skojarzenia biegną w stronę Electric Wizard, czy klasyki klasyków – Black Sabbath oczywiście, jednakże Blackout ma tendencje do jeszcze wolniejszego grania – „Columbus” zgniata powoli, ale skutecznie swoim ciężarem. A to tylko przykład, choć najbardziej charakterystyczny, tego jak nowojorczycy potrafią rzeźbić ten swój doom/sludge metal. Fajnie wypada też „pływający” wokal – pomysł zaczerpnięty od Elektrycznego Czarodzieja między innymi, ale to moim zdaniem dobrze, że trio korzysta z dobrych i sprawdzonych pomysłów. Ten debiut trwa zaledwie pół godziny, ale kurde – czuję się strasznie zmaltretowany i przemaglowany po tym czasie, co chyba dowodzi, że Blackout na „We Are Here” dobrze mieli.

Z drugiej strony – podobnie dobrych kapel w podziemiu jest pewnie wiele, ale co to komu przeszkadza, że dołączyła do nich jeszcze jedna?

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Indian  
2. Amnesia  
3. Smoker  
4. Columbus  
5. Anchor  
6. Seven
Oracle
19433 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026
Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026

Skomentuj