Wydawca: Alive Vetrieb AG
Zaciąłem się – właśnie miałem napisać wstęp do tej recenzji, gdy w uszach rozbrzmiał mi początek do trzeciego numeru na tym albumie, „Technological Singularity”. Myślałem, że połknę łyżkę, którą właśnie jadłem jogurt. O chuj…
Dlaczego nam przysyła się takie płyty – ja nie wiem. Co muzyka Lyfthrasyr ma wspólnego z symfonicznym black metalem – ja nie wiem. Czy mam śmiać się czy płakać – ja nie wiem. O taki, miał być wstęp, ale klawisze, których nie powstydziłby się zespół Weekend (tak, ten) wybiły mnie z rytmu. „The Engineered Flesh” to trzeci album Niemców. Znajdziecie na nim ponad czterdzieści minut elektro – metalu. Nie nazwę tego industrialem, a już tym bardziej symfonicznym black metalem. Niestety, Lyfthrasyr robi wszystko, żeby mi się nie podobać – klawisze i inne przeszkadzajki elektroniczne po pierwsze są tu w nadmiarze, a po drugie – trącą totalną wiochą. Przekładając to trochę na polskie realia, Lyfthrasyr (nawet nazwa jakaś taka z dupy) brzmi tak jak brzmiałaby Luna Ad Noctum zmiksowana ze Scooterem, gdzie jednak muzycy Scooter mieliby więcej do powiedzenia. Melodyka kilku numerów zaś przywodzi na myśl przyspieszony i troszkę obdarzony agresją zespół Him. To są naprawdę ciężkie minuty dla mnie, by przebrnąć przez ten album.
W skrócie – na „The Engineered Flesh” znajdziecie elektro-metal trzeciego, lub nawet czwartego gatunku – przemielonego razem z tańcbudą. Fuj, tego się nie da jeść…
Ocena: 2/10
Traklist:
| 1. | The New Era of Immortality | ||
| 2. | Soul Transition Interface | ||
| 3. | Technological Singularity | ||
| 4. | Evolution | ||
| 5. | Mind Simulator | ||
| 6. | Preserved Identity | ||
| 7. | Wisdom in the Loop | ||
| 8. | Life Overdose |




