Kurwa, lubię takie rzeczy – dziwne, porąbane, totalnie podziemne – aby nadać sobie kultu, rzeknę nawet – dla wybranych.
Chodzi mi o poznański projekt Rogi. Udziela się w nim tylko jeden człowiek. Kilka dni temu w moje ręce trafiła EPka zatytułowana „MARTWC”. Materiał na niej nagrany to zapis koncertu, podczas którego pięć kawałków zostało w 100% odegrane na żywo, po raz pierwszy i o ile wiem -ze spora dawką improwizacji. Co najlepsze, osoba za Rogi odpowiedzialna jedną naraz gra na gitarze i perkusji. No i drze się. Nie wierzycie, poszukajcie na YouTube. A co grają Rogi? Muzykę tę można określić jako doom/sludge/drone. Przesterowany, powolny i uwalony potwór z lasów. Ta muzyka jest totalnie hipnotyzująca – z jednej strony trwa tylko jedenaście minut, z drugiej strony ten czas ciągnie się przeokropnie, z trzeciej strony – w tym przypadku akurat ma się tak ciągnąć. Zapewne możecie się domyślać, co Rogi grają – Neurosis, Rwake czy Samothrace, to w jakimś stopniu mogą być drogowskazy – ale tylko w jakimś stopniu. Rogi kombinują, dodają proste sample cieknącej wody, czy damskiego odgłosu w tle, jakby lecącego z zepsutego radia. Wyobrażam sobie zapuszczenie „MARTWC” w pokoju rodem z „Twin Peaks” – i już czujesz oddech Boba na karku, hehe… Różnie bywa z odbiorem tej muzyki, zapewne część będzie uważała to za nudne kilkanaście minut, ale nie ja. Ja sobie „MARTWC” zapętlam… Do tego EPka jest naprawdę fantastycznie wydana, a jakby ktoś zgłodniał podczas słuchania jej może zagryźć hostią, specjalnie wypieczoną do tego wydawnictwa. Musicie się jednak spieszyć, bo niniejsze wydawnictwo jest limitowane do 77 sztuk jedynie.
Dla mnie Rogi są wspaniałym debiutem – minimalistyczna muza, która słuchana z odpowiednim nastawieniem może wywołać maksimum doznań. Zdecydowanie polecam.
Ocena: 8,5/10
Tracklist:
01. MARTWC
02. Że Nikt Tam Nie Był
03. Wcielenie
04. Złowir
05. Toń




