Wydawca: Unspeakable Axe Records
Trenchrot – kolejna paskudna facjata na death metalowej scenie. Gęba wykrzywiona w śmiertelnym grymasie wydaje jednak miłe uchu odgłosy.
O ile ktoś lubi dźwięki konwulsji, wyrzygiwane z tak zwanym europejskim akcentem. Ja lubię. I dlatego „Necronomic Warfare” przypada mi do gustu. Choć panowie bynajmniej nie są ze Skandynawii czy Holandii, a z Filadelfii w USA. Ale co to kogo obchodzi, jak dla mnie to i z Watykanu mogli by być. Póki grają tak jak na tych jedenastu kawałkach, w ogóle mnie to nie obchodzi. A grają fajnie – w ich muzyce czuć swąd zgnitego death metalowego ścierwa z początków dziewiątej dekady. Czuć tu Asphyx, chyba głównie i przede wszystkim. Czuć też odrobinę Pestilence lub Morgoth. Ale poza wzorowaniem się na tych kapelach u Trenchrot czuć też autentyczną pasję – na przykład aktualnie u mnie z głośników leci „Gustav Gun” i nie mogę się nadziwić, jak zajebiście mi robi ten metal śmierci. Zwłaszcza dobrze robi mi to w zwolnieniach, ale te przyspieszenia po walcach mielą mi kości równo – tylko słychać chrzęst i trzask. W niektórych momentach Trenchrot dość mocno buja, jak w „The Most Unspeakable of Acts” – zresztą widać, że chłopaki lubią też czerpać z klasyki nie tylko pod względem muzycznym, lecz i tekstowym… Cóż, niektóre zwolnienia faktycznie mogą przywodzić na myśl Autopsy, ale nie jest to jednak ich najważniejsza inspiracja… Z drugiej strony – pierwiastki szaleństwa w pewnych momentach ujawniają się bardzo wyraźnie.
Cóż, jak widać – Amerykanie wzorowo odrobili lekcje, zaś „Necronomic Warfare” z każdym przesłuchaniem podoba mi się coraz bardziej. I jeśliście fanami zgnilizny – Wam też się spodoba.
Ocena: 8/10
Tracklist:




