Wydawca: Southern Lord Recordings
Nie jestem jakoś przesadnie sfrustrowany życiem, nie mam napadów nerwicy ani niekontrolowanej złości. Jednak najnowsze wydawnictwo Lumbar podniosło mi trochę ciśnienie i spędziło sen z powiek.
Żeby trochę wgryźć się w temat napisze, że za tym projektem stoi niejaki Aaron Edge: multiinstrumentalista i grafik (nieprzypadkowo taka zajebista okładka). Gość dobrał sobie do składu dwóch wokalistów i razem pod szyldem Lumbar postanowili nagrać swój debiutancki album „The First and Last Days of Unwelcome”. Z tym albumem sprawa jest lekko naciągana, bo materiał ma niecałe dwadzieścia pięć minut, ale jak zwał tak zwał. Ciężko mi przebrnąć przez ten dość krótki czas i z uwagą wysłuchać ten materiał. Ciężkie to granie i mało strawne. Doom/Sludge metal w wykonaniu tych panów to gęsta mieszanka riffów, wrzasków, pisków, skowytów wszelkiej maści. Może to przyprawić o ból głowy i tak jak wcześniej napisałem podnieść nieco ciśnienie, ale nie w ten pozytywny sposób. Bardziej bym to porównał do borowania hehe. Mi to nie sprawie wielkiej przyjemności. O tyle o ile lubię Doom/Sludge i podobne rzeczy to ta płyta mi niemiłosiernie ciężko wchodzi. Ona nie jest zła. Powiem więcej: sadzę, że właśnie takie emocje miała wywoływać. Nie mogę jej zganić, ale też nie mogę z czystym sumieniem napisać, że mi takie granie pasuje i będę wielokrotnie do tego materiału wracał…
Radzę jednak żeby każdy sam ocenił na własnych uszach. To może się podobać. Mnie natomiast niekoniecznie.
Ocena 5/10
Tracklist:
| 1. | Day One | ||
| 2. | Day Two | ||
| 3. | Day Three | ||
| 4. | Day Four | ||
| 5. | Day Five | ||
| 6. | Day Six | ||
| 7. | Day Seven |




