„Wyrwałeś się to masz” – powiedział Ef gdy po którymś z rzędu odsłuchu nowej EPki HateEra zakomunikowałem mu, że nie znajduję na niej nic dla mnie.
„Crown Of Creation” to drugi materiał w dyskografii stołecznej kapeli. Przyznam, że nie wiedziałem wcześniej, z czym będę miał do czynienia. Gdy więc odbębniłem nudne i zbyt długie intro to usłyszałem dwa autorskie numery, które niestety o podłogę mną nie rzuciły. HateEra gra coś na styku brutalniejszej odmiany thrash metalu i chwytliwego death metalu (nie mylić z melodyjnym), przyprawionych dość nowoczesną aranżacją. Wokalista krzyczy siłowym growlem, gitary po serii rytmicznych podejść przyspieszają, a potem znów przechodzą do bardziej rytmicznej formy, kojarzącej się chwilowo z core’ową i walcowatą stylistyką. Dopiero po którymś tam odsłuchu (to mniej niż kwadrans muzyki, więc nie było to problemem) przeczytałem załączone bio, w którym stoi jak byk, że kapela inspiruje się Sepulturą (zresztą cover tutaj nie od parady zamieścili), Soulfly i Testament – i wszystko mi się teraz zgadza, biorąc pod uwagę, że Testament to tak raczej z „Low” i „The Gathering”. Jest tylko jedno „ale” – to nie jest to, w czym ja gustuję. Zbyt nowocześnie, zbyt odtwórczo – słyszałem już sporo takich zespołów, a jeden podobny do drugiego jak Chińczyk do Chińczyka. Jasne, wpływ na moją obojętność względem HateEra ma również nikłe zainteresowanie mojej osoby taką stylistyką i ktoś może powiedzieć, że chuja się znam – może i tak. Ale to ja tutaj recenzuję, heh.
A tak serio to przeciętne to „Crown Of Creation”. W sumie pokręciło się, pokręciło i tyle z tego wyszło. Nie moja muzyka, może innym się spodoba bardziej. Ale u mnie wyżej połowy skali to nie przejdzie.
Ocena: 5/10
Tracklist:
| 1. | Passing Time (Intro) | ||
| 2. | Let’s Wreak the Havoc | ||
| 3. | J. Clown | ||
| 4. | Roots Bloody Roots (Sepultura Cover) |




