Nowa demówka Sacrofuck trafiła pod moje strzechy, przynosząc smród niemytych ciał. Do tego nieżywych.
Skoro tak, ani chybi musieliście się domyśleć, że Sacrofuck łupie death metal. Tak jest – do tego staroszkolny. Nie taki jak większość polskich zespołów gra – czyli byle pod Vader albo Decapitated. A „Skraj świadomości” zawiera muzykę, która inspirowana jest pierwszym albumem Cannibal Corpse, demówkami Amon czy Malevolent Creation. Zasadniczo – mamy do czynienia wciąż z tym samym dobrym death metalem inspirowanym wczesnymi produkcjami zza Oceanu. No kurwa, fani Northern Plague nie znajdą wiele dla siebie na tej taśmie. Mogą ewentualnie wykręcić z niej śrubkę i się nią udławić. Reszta fanów prawdziwego death metalu znajdzie tu dwadzieścia trzy minuty babrania się w bebechach powiązanych różańcami. Naprawdę miłe zajęcie, o ile ktoś przepada. Ja przepadam, bo Sacrofuck nakurwia dokładnie takim death metalem, jaki lubię. Brzydkim i odpychającym. Szybkie tempo, dudniąca perkusja, pulsujący gdzieś w tle bas (no, czasem się wybija na plan pierwszy co mnie miło łechce – jak w „Suicidium” na przykład), wokal operujący kilkoma, równie brzydkimi tonacjami – czegóż chcieć więcej (poza schłodzoną wódką)?
Oby się ta choroba Sacrofucka rozwijała, może jakiś debiut by wydali, albo co – bo słucha się tego wybornie, więc dlaczego by nie?
Ocena: 8/10
I po angielsku na Old Death Metal Webzine
Tracklist:
| 1. | Intro | ||
| 2. | Transformacja | ||
| 3. | Grób | ||
| 4. | Skraj | ||
| 5. | Suicidium | ||
| 6. | Bluźnierca Gwiazd | ||
| 7. | AKrucyfiks47 | ||
| 8. | Kres Świadomości |




