Wydawca: Pagan Records
Zazwyczaj zżymam się, gdy widzę recenzję danego materiału dzień po udostępnieniu promówek, bo osobiście to nie ufałbym takiemu recenzentowi, który wiele miesięcy pracy muzyków oceni w trzy – cztery przesłuchania. Ale sam nie mogłem wytrzymać, po kilku dniach katowania dwójki Voidhanger napiszę Wam co o niej sądzę.
Zwłaszcza, że te kilka dni naznaczone było kilkunastoma przesłuchaniami tej – nie kryjmy się – dość nieskomplikowanej muzyki. Znasz podstawy – wyłapiesz na „Working Class Misanthropy” najważniejsze rzeczy. Powiem Wam, że ja byłem jedną z tych osób, które jakoś nie klękały przed debiutem. Był w porządku, ale czegoś mu brakowało. Ale nowy krążek – to już jest jebnięcie. Mimo, że wciąż nie jest to nic odkrywczego – Voidhanger wymieszali tutaj ze sobą moc niemieckiego thrash metalu, thrash metalu slejeroskiego, dużą dawkę Hellhammer i Celtic Frost, niemało wkurwienia z Antypodów i nieokiełznanej energii wczesnych albumów Bathory. Ale oni zrobili to z głową. Wszystkie te inspiracje sklecili ze sobą w taki sposób, że pasują jak puzzle, po ułożeniu których przed oczami staje Wam idealny obraz sonicznej zagłady. Są oczywiście na krążku momenty zdecydowanie się wybijające. „Dzień Szarańczy” zapewne szybko stanie się koncertowym wałkiem wymaganym przez publikę na każdym spędzie, czemu wcale się nie dziwię – polski, dobry tekst i muzyka kręcąca worem jak lassem – naprawdę rozjeb. Kolejny świetny numer to „A Song For Lennon”, które poza doskonałą porcją thrash metalu a’la Slayer przynosi nam w warstwie tekstowej antytezę „Imagine”. Niby proste, ale – jak to mówi Kudłaty w „Kilerze” – widzisz frajerze, Ty być kurcza sto lat myślał i byś nie wymyślił, heh. Zdecydowanie in plus wypada „Days Of Cathartic Solitude”, gdzie inspiracje muzyczne pokrywają się z tekstem idealnie – tylko głuchy nie odnajdzie się w tym numerze. O pozostałych kawałkach również nie mogę powiedzieć złego słowa – Voidhanger nakurwia w nich tak samo dobrze jak w wymienionych wcześniej.
Jeśli ktoś zastanawiał się, czy warto zakupić „Working Class Misanthropy” – zdecydowanie mu go polecę. Sieje nienawiścią jak typowy Polak – katolik, pędzi naprzód jak klienci na wyprzedażach w Media Markt i bije mocno i chamsko jak nabuzowany dresiarz.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | No Ground to Hold | ||
| 2. | Working Class Misanthropy | ||
| 3. | Dni Szarańczy | ||
| 4. | Scorpion | ||
| 5. | A Song for Lennon | ||
| 6. | Uniesienie | ||
| 7. | Days of Cathartic Solitude | ||
| 8. | Ilsa |





thrash slajerwoski?
Poprawione.
Co ty pierdolisz „Sieje nienawiścią jak typowy Polak ? katolik”. Sieje nienawiscią jak typowy żyd antypolonizmem!