Wydawca: Folter Records
Isvind muzycznie był mi do niedawna obcy, jedynie z nazwy coś tam mi się obiło o uszy. Ale w sierpniu panowie wydali nowy, trzeci album i dzięki temu nawiązałem tę znajomość.
„Daumyra” to osiem utworów zimnych jak członek pingwina zaś głównym porównaniem, żeby Wam (i sobie) sprawę ułatwić będzie chyba Immortal. Tylko głuchy nie usłyszy u Isvind inspiracji zaczerpniętych z takiego „Battles in the North” czy „Blizzards Beasts”. Ale będzie się mylił ten, który pomyśli, że Isvind to jakieś podlotki – Norwegowie zaczynali dokładnie dwadzieścia lat temu, więc może stąd utrzymuje się u nich jeszcze ten feeling dobrego black metalowego rzemiosła z państwa Króla Haralda V. Black metal stworzony przez Isvind cechuje się szybkością, ale i sporą dozą melodii (oczywiście nic kojarzącego się z muzyką mniejszości seksualnych). Barwa wokalisty znów przypomina nam, że istnieje taka kapela jak Immortal z takim osobnikiem jak Abbath za mikrofonem – choć oczywiście znajdą się i inne nazwy, które można posądzić o inspirowanie duetu z Oslo. „Daumyra” nie jest ponadto jakoś wybitnie długa, więc nie można powiedzieć, że się nudzi – poza tym muzycznie jest naprawdę super, cały krążek jest zwarty jak zmrożona kula śnieżna, któa chwilami tocząc się potrafi zebrać całkiem pokaźne żniwo.
Dobra rzecz ten Isvind. Godny polecenia dla black metalowców lubiących ganiać po wypiździowie przy minus piętnastu stopniach, hehe… A tak na serio, to mnie również się podoba i zachęcam Was do zapoznania się z „Daumyra”.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Kast Loss, Brenn Alt | ||
| 2. | Burn the Kings | ||
| 3. | Blodstorm | ||
| 4. | The Dark Traverse | ||
| 5. | Djevelens Uvaer | ||
| 6. | Myra | ||
| 7. | Speculum | ||
| 8. | Klabautermann |




