Wydawca: Iron Bonehead Records
Death Karma to całkiem nowa nazwa na metalowej mapie. Panowie przybyli z Czech, by nieść zepsucie i śmierć. Zapakowane w death/black metalowy kokon.
Muzycy Death Karma udzielają się również w Cult Ov Fire, ale oczywiście muzycznie te dwie kapele nie jadą jednym wózkiem. Skupmy się jednak na debiucie, czyli „A Life Not Worth Living”. Zaczyna się to dość patetycznym walcem, o tytule, który przypadł mi bardzo do gustu, hehe… A jeszcze nawet nie wystawiłem oceny! OK, Death Karma gra surową i bardzo agresywną muzykę, będącą wypadkową death i black metalu. Na pewno jest to bezpośredni atak na narządy słuchu, oparty na klasycznych wzorcach. Przeważa tu moim zdaniem black metal, w swej pierwotnej formie wprost ze Skandynawii. Na przykład riff w takim „G.G. Funeral”, który pojawia się gdzieś po połowie kawałka cholernie kojarzy mi się z głównym riffem w „War” Burzum. Gdzieś tam w tle pojawiają się klawisze, które moim zdaniem są olbrzymim plusem tego materiału. Nie narzucają się one jak wiejski lowelas na potańcówce dożynkowej, ale gdzieś swedenslotsonlinecasinos.se tam cały czas się je słyszy… Z „A Life Not Worth Living” cały czas emanuje dzikość i necro-feeling, że tak się wyrażę – czuć, że ta muzyka jest prawdziwa, a nie grana na zasadzie „to dziś pograjmy zimny black, a jutro może byśmy łupnęli jakiś thrash dla kataniarzy”. Nie, lwia część tego materiału to trybut dla starej szkoły black metalu, tej złej, tej od podpaleń, morderstw i innych figli.
Osobiście do mnie materiał Death Karma przemawia. Ale czy do innych przemówi tak samo? Nie mam pojęcia. Ja tam mam wkrótce urodziny, więc jeśli ktoś chciałby mi zrobić prezent, to chętnie przyjmę ten krążek.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | A Dead Oracle | ||
| 2. | G.G. Funeral | ||
| 3. | Dark Omens | ||
| 4. | DeathKaos |




