Wydawca: Cyclone Empire Records
Paganizer płodne są jak buhaje czy inne konie rozpłodowe, nie wiem, nie znam się, sam żem bezdzietny. Ale o czym to ja? A, o rżnięciu – tak, Paganizer rżnie równo. Bardzo równo.
Nie mogę powiedzieć, by rżnęli z finezją, odkrywali przede mną nowe doznania… Ba, nie mogę nawet powiedzieć, że ich muzyka pociąga każdego. Raczej, że jest jak sprawdzona partnerka do seksu, niczym Cię nie zaskoczy, a z krzyża upuścisz, gdyś w potrzebie, Bo o death metalu, który znajduje się na „World Lobotomy” to nic, ale to naprawdę nic, się nie powie, czego jeszcze się nie powiedziało. Ale i ja się łapię na tym, że przy takim „The Sky On Fire” głowa sama chce napierdalać. Tak już działa na mnie ta muzyka. A że Paganizer szwedzki death metal wyssał z mlekiem matki, to wcale mnie nie dziwi, że całkiem zgrzebnie im to wychodzi. Oczywiście, nie jest tak, że dziewiątego krążka Paganizer będziecie mogli słuchać bez opamiętania w kółko – założe się, że macie pornole, które się Wam już opatrzyły… Otóż taki sam mechanizm rządzi właśnie muzyką tego konkretnego projektu Roggi Johansona. I ja nie mam mu tego za złe, po prostu czasem puszczę sobie ten krążek a czasem puszczę coś lepszego.
Sorry, krótka recenzja, ale tu naprawdę nic nowego Wam nie powiem. Skoro już się mam trzymać konceptu – death metal prosty jak ruchanie.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:




