Kapel o nazwie Nocturne jest kilka. I na początku nie za bardzo wiedziałem, o którą chodzi. Okazało się, że chodzi o tę z Chicago.
Nocturne to jest one man band, ale powiem Wam, że jak zazwyczaj jestem sceptycznie nastawiony do jednoosobowych black metalowych zespołów z USA, tak tym razem nie jest tragicznie. Serio. Nocturne stawia na nie najszybszy i nienajoryginalniejszy black metal (zresztą, czego spodziewać się op krążku zatytułowanym „Ave Noctem”?), ale słucha się go ze szczerą przyjemnością. O dziwo, gość nie czerpie wzorców z surowizny a’la Darkthrone czy Burzum, ani nie jest też samobójczym mizantropem z 23847 znajomymi na MySpace – jak przeważająca większość jednoosobowych projektów. W muzyce Nocturne pobrzmiewają mi echa twórczości Borknagar, Enslaved czy może nawet Bathory z pogańsko – nordyckiej ery. Muza Nocturne jest dość wzniosłą i epicką, zwłaszcza po upływie dwóch pierwszych numerów, które z kolei osadzone są w melodyjnym black metalu, trochę zalatujących Dissection. A już taki numer jak „Rites Of Contrition” nosi cechy lekko progresywnych podchodów wspomnianych grup z Bergen, podczas gdy „Pain Of Purity” nosi dość wyrażny ślad inspiracji Bathory, zwłaszcza w początkowej części – bo i utwory Nocturne do najkrótszych nie należą. No, szósty numer ma nieco inny, bardziej bujający charakter, przywodzący mi na myśl ostatnie dokonania Satyricon. I tutaj też Nocturne nie ssie pałki. Jednym słowem – bardzo solidny debiut, który łba Wam nie urwie, ale i do torsji nie doprowadzi.
Muszę jednak się przyznać, że pierwsze dwa odsłuchy „Ave Noctem” nie powaliły mnie – przeciwnie, pomyślałem co to za pitu pitu. No ale gdy któregoś wieczora dałem zespołowi kolejną szansę – zaskoczyło. I dobrze, bo faktycznie czas spędzony z tym albumem uważam za przyjemnie spożytkowany.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Pursuance of the Righteous Elucidation | ||
| 2. | The Prodigious Plight | ||
| 3. | Rites of Contrition | ||
| 4. | Ave Noctem | ||
| 5. | Pain of Purity | ||
| 6. | Anxiopath | ||
| 7. | The Abyss |





