Demonic Slaughter nie próżnuje, co mnie cieszy osobiście, bo lubię muzykę Lublinian. Teraz po splicie i EPce przyszła pora na kolejny pełnowymiarowy krążek. Więc bierzemy go pod lupę.
„Downfall” ponownie przynosi nam dawkę black metalowego pogromu wiernych i niewiernych, do czego zdążyliśmy już przywyknąć, jeśli chodzi o Demonic Slaughter. Jest szybko i zimno, w zasadzie od ich ostatniego wydawnictwa wiele się nie zmieniło. Praktycznie nie ma tu zwolnień, ale w odróżnieniu od ich ostatniego pełnowymiarowego krążka, tym razem nie czuć tutaj wpływów starego death metalu. Albo ja nie czuję, hehe. Mamy za to taki kawałek jak „Martwa Cisza”, który zalatuje mi lekko (a zwłaszcza z początku), tym co Xaos Oblivion zrobił na „Xaosis”, więc mamy tutaj nutkę depresji i melancholii – ot, taki wtręt. Bo później znów powracamy do black metalu, z którym Demonic Slaughter zdążyło nas już oswoić. Ale niezłych melodii mamy tutaj więcej, jak w „Cold and Haunted”. Zresztą, jakby określić muzykę Lublinian za pomocą tytułu, to ten pasuje jak ulał. „Downfall” jest jak zwykle bardzo dobrze wyprodukowany i brzmi naprawdę mocno, a trochę zapiaszczone gitary nadają koniecznego brudu – bo nie ma metalu bez brudu. I jeszcze cały czas gdzieś w tle pulsuje w ukryciu bas, jak karaluch popierdalający pod skórą w delirce.
Demonic Slaughter utrzymało poziom i na tym zakończę. Bo od piętnastu minut nie mogę wymyślić żadnej błyskotliwej puenty, taka więc musi Wam wystarczyć.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Ordeal | ||
| 2. | Labyrinth of Lost | ||
| 3. | Dark Matter Constelation | ||
| 4. | Lightbringer – The Architect | ||
| 5. | Martwa cisza | ||
| 6. | Darkness | ||
| 7. | Planet of Doom | ||
| 8. | Cold and Haunted |





