Driller to kapela z Polski i coś mi się obiło o uszy, że grają thrash/grind core. By być szczerym, tego ostatniego nie słychać na ich debiucie w ogóle.
Trójmiastowi wypuścili bowiem niedawno swój pierwszy duży krążek zatytułowany „All Shall Burn”, a na nim dziesięć kawałków, które osobiście określiłbym jako miks thrashu i death’n’rolla. Zwłaszcza ten ostatni gatunek brałbym pod uwagę opisując muzykę Driller – słychać tu inspirację Motörhead, słychać chwilami obecne wcielenie Entombed (zwłaszcza wokal jest bardzo podobny do barwy LG), a ten thrash to raczej w trochę bardziej nowoczesnym stylu, na przykład pod Overkill czy Testament – ale raczej śladowo. Nie powiem, dość energetyczna ta muzyka, niektóre wałki naprawdę mi się podobają („Rock’n’Rolla” najbardziej), jednak w odbiorze całości płyta wypada raczej średnio. To znaczy, nie porywa mnie – a powinna , biorąc pod uwagę styl, w jakim obraca się Driller. Jest napierdol, jest szybkość, ale jakoś klimat mi umyka. Ponadto brzmi to chwilami, jakby kapela nie mogła do końca się zdecydować, w którym kierunku chciałaby pójść, a rozkrok w jakim stoją pomiędzy zmetalizowanym rock’n’rollem a death/thrashem jest zbyt szeroki i podejrzewam, że w takiej pozycji trudno utrzymać balans.
Cóż, jakoś nie przekonała mnie płyta Driller – podejrzewam, że ta muzyka nabiera innego wymiaru odgrywana na żywo, bo taka jej uroda. Ale z krążka jest przeciętnie.
Ocena: 6/10
Tracklist:




