Wydawca: Nuclear War Now! Productions
Niech Diabeł błogosławi Amerykanom za wynalezienie pilota! Dzięki nim mogę puszczać „The III Command of the Absolute Chaos” raz za razem, bez podnoszenia dupy z kanapy.
Ja w kurwę lubię tych włoskich popaprańców z Blasphemophagher, a przede wszystkim ich muzykę. Mordercza, naładowana atomowym promieniowaniem, które rozprzestrzenia się na okrąg, w którym odtwarzane jest „The III Command of the Absolute Chaos” i pozostawia po sobie jedynie chorobę popromienną. Blasphemophagher idealnie wymieszał wszelkie składniki płyty – kiedy zachodzi potrzeba, dostajemy wiązanką kanadyjskiego war metalu, kiedy indziej bluźnierczym death metalem, a wszystko doprawione jest kilkoma świetnymi thrash metalowym fragmentami. A taki „Genesis Of The Antiworld”, z gościnnym udziałem Pete’a Helmkampa nosi wyraźne ślady jego geniuszu kompozycyjnego. Zresztą, jak i cały album – dla wielu może to być nawet i bezsensowny hałas, ale dla mnie Blasphemophagher pozostaje jednym z najlepszych ekstremalnych zespołów w ogóle. Tytuł „The III Command of the Absolute Chaos” perfekcyjnie oddaje ducha muzyki – jest tutaj absolutny chaos ale podany w sposób przemyślany, na tyle, że odkąd zakupiłem ten krążek początkiem roku, to regularnie go wałkuję i to po kilka razy pod rząd. Na przykład teraz skończył się kawałek „Cult Of Nuclear Hell” i płytka znów zaskakuje od nowa – znów chaos, ból, zagłada i śmierć materializują się na tym krążku i przynoszą nam obrazy identyczne jak te z okładki. A a propos okładki – to jest kurwa mistrzostwo świata i genialnie oddaje klimat tego albumu i całej twórczości Włochów.
Blasphemophagher to taki zespół, że jak pstryknie większość metalowych pizdeczek w nos, to ta się nakryje trampkami do czwartego pokolenia, a przy szóstym potomkowie ich będą się jeszcze jąkać. Taki to zespół ten Blasphemophagher.
Ocena: 10/10
Tracklist:




