Sonic Pulse – nie mogliście ich znać wcześniej, bo „Larger Than Life” to pierwsze co wyszło z ich logiem. I od razu jest to pełny materiał. Zastanawiacie się, czy aby nie falstart? Bynajmniej.
Amerykanie z Bostonu zebrali się nie całe trzy lata temu i stwierdzili, że będą grać coś na przecięciu power metalu z thrashem. Co z tego wyszło? Granie całkiem w porządku, o ile lubicie Gamma Ray czy Helloween wymieszane z Agent Steel, Metal Church i tym podobnym graniem. Tak, ja wiem, że takie połaczenie zazwyczaj trąci żelkami i kupą, ale akurat numery zawarte na tym krążku wchodzą całkiem nieźle – mowa o ich autorskich kawałkach, bo mamy tutaj też covery, do których jeszcze wrócę. Wokalista ma mocną manierę śpiewania, nie ma tutaj ściskania krocza w celu wyciągnięcia „góry”, co się liczy zdecydowanie na plus w tej muzyce. Gitarzyści popisują się swoimi umiejętnościami, ale nie epatują przesadnie, choć wyścigów po gryfie tutaj niemało, czasem fajnie zaklanguje bas – heavy/thrash pełną gębą! No i muzyka przede wszystkim czepia się kory mózgowej i zostaje w pamięci! To tyle jeśli chodzi o numery, autorskie – mamy wszak też przeróbki, jednak nie mogę powiedzieć, że kojarzę oryginały, zaznaczę więc jedynie, że Sonic Pulse pokusili się o nagranie swoich wersji kawałków Gamma Ray oraz (o zgrozo!) Demoniac, zaś na dokładkę – temat przewodni z jakiegoś serialu. No przyznam, że wolę ich własne kawałki, bo mają w sobie thrash metalowy pazur, choć i melodię uświadczysz. Do tego teksty z gatunku „z przymrużeniem oka” – czyli płyta typowo pod rozluźnienie.
Jeśli tylko ktoś lubi czasem zresetować się przy niewymagającej, ale naprawdę dobrej muzyce spod znaku power/thrash, to mogę mu polecić ten album z czystym sumieniem. Piwo musicie załatwić sobie we własnym zakresie!
Ocena: 7,5/10
Tracklist:
| 1. | Sonic Pulse | ||
| 2. | Queen of Beers | ||
| 3. | Bong Zombies | ||
| 4. | Eye of the Beerholder | ||
| 5. | Demoniac Spell (Demoniac cover) | ||
| 6. | Beyond the Black Hole (Gamma Ray cover) | ||
| 7. | Adventure Time |




