I kolejny materiał zaległy z zeszłego roku do recenzji. Tym razem postanowił wprowadzić w przyjemne wibracje moje bębenki słuchowe zespół Daemonicus, który uraczył wszystkich wielbicieli tego, co szwedzkie drugim pełnym albumem o nazwie „Deadwork”.
Szwedzka szkoła Death Metalu ma coś w sobie wspaniałego i jak by wiedza o metalu wykładana była na studiach na pewno to stwierdzenie znalazłoby się na pierwszym wykładzie. I w moim odtwarzaczu oraz sercu jest specjalne miejsce dla ekip z tych rejonów i/lub ekip grających jak ekipy z tych regionów hehe. „Deadwork” to kawał naprawdę świetnie zagranego metalu śmierci zajeżdżającego mi z jednej strony Dismember a z drugiej strony Asphyx. Holendrami szczególnie śmierdzi numer „We Feast on Your Flesh” z charakterystycznym przytupem w stylu „kurwa musisz machać banią!!!”. Generalnie świetnie skomponowany utwór. Ja mam na tej płycie jeszcze jednego faworyta, który jest dla tego krążka tym, czym wiśnia dla tortu. „Inhabited”, bo o nim mowa to istna śmierć metalowa petarda z kapitalnymi wokalami i zajebistym pomysłem na kształt utworu. Zresztą wokale na tej płycie naprawdę dają radę i osoba gardłowego zasługuje na ręcznie robioną laurkę z narysowanym kredką woskową pentosem oraz dwoma krzyżykami we właściwą stronę. W zasadzie nie ma, co więcej pisać.
Macie ochotę na kawał zajebistego Death Metalu to zaopatrzcie się w tą płytę. U mnie zakręci się ona jeszcze niejeden raz.
Ocena; 8,5/10
Tracklist:






Bardzo fajna płyta…bardzo często słucham jej tuż przed wykładami nt. małżeństw i posiadania dzieci. W końcu jestem w tych kwestiach ekspertką a szfecki def metal wyssałam z prącia prezesa. Polecam płytę !