Wydawca: Eastside Records
Nareszcie debiutu doczekał się słupski Moriturus. Choć z drugiej strony, są i tacy, którzy na swój pierwszy duży krążek czekają więcej niż dekadę. Ale skupmy się na tym konkretnym krążku.
„Gdy Rozum Śpi, Budzą Się Upiory” to pięć numerów utrzymanych w konwencji symfonicznego black metalu. Przyznam, że jakkolwiek ta muzyka była popularna dajmy na to piętnaście lat temu, tak teraz dla części fanów może ona trącić myszką. Szczęśliwie u Moriturus nie ma przerostu formy nad treścią – ich muzyka trzyma się kanonów ustalonych w latach dziewięćdziesiątych zeszłego stulecia przez takie kapele jak Emperor czy Gehenna… Tak, te dwie kapele są jak dla mnie najbardziej słyszalne na tym albumie (a już zwłaszcza Samoth z kolegami)– nie ubolewam nad tym, bo są to jedne z nielicznych grup z tej stylistyki, które darzę atencją. Muzyka Moriturus nie jest wyprana z melodii, jednak prym wiedzie tu raczej wzniosłość i agresja, zatopiona w zimnym i surowym brzmieniu płyty. Nie mogę powiedzieć, by ta muzyka zawładnęła mym ciałem i umysłem, jednak słucham jej z przyjemnością. Jest przemyślana i zagrana z feelingiem dawnych lat, co wysoko się ceni. No i jak można się domyślać, nie jest to prosty black metal, sporo tutaj się dzieje, ale wszystko podane jest z umiarem.
Na pewno wśród black metalowej młodzieży są jeszcze tacy, którzy kojarzą, jak ma brzmieć symfoniczny black metal. I podejrzewam, że to oni będą najbardziej usatysfakcjonowani z tej płyty.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:
| 1. | Narodziny demona | ||
| 2. | Świat w okowach iluzji | ||
| 3. | Hairesis | ||
| 4. | Oda | ||
| 5. | O kaznodziejach śmierci |




