Wydawca: Nitroatmosfericum 

Nastał czas ortalionu. Dżins i skóra odchodzą w niepamięć, chociażby z tego powodu, że zakładając dres masz automatycznie zdolność „Przyzywanie ziomków z blokowiska”. W czarnym wdzianku co najwyżej „Łojotokowe zapalenie skóry”. Czy ta płyta odwróci tę odzieżową tendencję?

 

Nie wydaje mi się, szczerze powiedziawszy. Jest to płyta przyzwoita, a w zasadzie to w niektórych momentach może się podobać bardziej. Dwie kapele -dwa różne (ale w pewien sposób wspólne) podejścia do muzyki. Esphares stawia przede wszystkim na black metal ułożony z klocków różnego rodzaju (znanych i niejednokrotnie już wykorzystanych), aczkolwiek w formie zbliżonej do tej z lat dziewięćdziesiątych (niekoniecznie początku). To zbliżenie traktujcie jednak dość ostrożnie. Sporo tu temp iście szatańskich ( z wkurwiającą zwłaszcza w pierwszym utworze perkusją), ale mamy i oczywiście motyw akustyczny, nieco melodii i zwolnień. Tak chyba nie do końca wiadomo, co i jak ma tu być. Motywem przewodnim tej części płyty jest pewnego rodzaju chaos, chociaż lepiej było by powiedzieć: bałagan. Nie do końca wiem o co autorowi chodzi i jaki ma być jego pomysł na muzykę.

 

Druga część krążka to Total Angels Violence. Tutaj pan odpowiedzialny za ten ukraiński projekt postanowił zrobić groch z kapustą, podlewając to nieco dziwnymi dźwiękami, które według MA mają być ambientem, ale nie dajcie temu się zwieść. Pluskająca woda, dźwięki rodem z taniej space opery i parę innych dodatków, to jeszcze nie jest ambient. Jeśli idzie o część metalową, to nie wiem dlaczego, ale w paru momentach łapię skojarzenia do płyty „Strangling from within”. Luźne to jednak konotacje, żeby się tu zaraz jeden z drugim nie przypierdolił. Zdecydowanie, druga część płyty przemawia do mnie bardziej niż pierwszy z zespołów, który się na tym splicie zaprezentował. Może  utwory są za długie, przynajmniej w momencie „ambientowych” wstawek. Podobnie jak u Esphares i tu panuje tutaj bałagan. W tym jednak przypadku celowy i trafiony.

Płyta w żadnym wypadku nie jest przełomowa (nawiasem –  czas takich się już chyba skończył). Nie wiem czy byłaby w stanie kogoś przekonać do przywdziania metalowego mundurka, ale posłuchać – zwłaszcza drugiej części – można.

 

Ocena: 5/10 i 7.5/10

Tracklist:

01. Esphares – La fin d’un règne
02. Esphares – Le pourrissement de vos chairs
03. Esphares – Per ignis peribunt
04. Total Angels Violence – Beyond the Gate
05. Total Angels Violence – Sigh
06. Total Angels Violence – Damn the World
07. Total Angels Violence – Exceprion Lies

 

Ef
4729 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj