Wydawca: Darker Than Black

Czasem pojawiają się w moim odtwarzaczu płyty, które rodzą w głowie pytanie „Po co”. I tak to właśnie wygląda z debiutanckim długograjem Todesweihe.

 

Todesweihe to zespół z Niemiec, który w podziemiu funkcjonuje od 2000 roku i nic większym – wydawniczo – się do tej pory nie odznaczył. I to się raczej nie zmieni. Słyszałem kompilację „Necronomicon Ex Mortis”, która ukazała się w zeszłym roku – niczym specjalnym się tamten materiał nie wyróżniał. Ot, przeciętny black z mocnymi konotacjami w stronę czasów, gdy głównym problemem norweskich blackmetalowców był sposób przyrządzania płatków. Takich do jedzenia. Problem z Todesweihe jest taki, że z twarzy zespół podobny jest zupełnie do nikogo. Kapela jakich setki, jeśli nie tysiące – powstawały, nagrywały (lub też nie) i znikały w czarnej jak dupa Szatana otchłani. Todesweihe trwa i doczekał się długograja. Materiał tylko i wyłącznie dla maniaków, bo oni będą go w stanie ewentualnie docenić. Prosty i nieco koślawy – czasem niestety mam wrażenie, że zbyt naciągane to wszystko. Umięjętności też jakby nieco brakuje. W sumie pewnie dlatego w myśl zasady – średnio umiesz grać, to się nie śpiesz, utwory nie oszałamiają tempem, a i niektóre rozwiązania tracą nieco banałem. W sumie to kolejna płyta na której powinna być nalepka „Tylko i wyłącznie dla maniaków”. Ci, którzy od muzyki wymagają więcej (na przykład, żeby płaciła za nich rachunki) nie mają tutaj czegoś szukać. Mnie jakoś specjalnie debiut Todesweihe nie zaczarował.

 

I koniec. Morału nie będzie.

Ocena: 5/10

Tracklist:

01. –

02. Warriors of Evil

03. –

04. The Black Mass

05. Buried and Forgotten

06. –

Ef
4729 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

Skomentuj