Wydawca: Southern Lord Recordings
Znów dobra płyta. Ba, bardzo dobra. W końcu los i szefowie wytwórni się do mnie uśmiechnęli i ślą rzeczy, które lubię. Lub polubię, bo Black Breath na ten przykład wcześniej niestety nie znałem.
A wcześniej wydali oni demo, EP i debiut, tak w skrócie. Ale teraz zajmujemy się płytą numer dwa, a ta rozpoczyna się ciężkim, mielącym riffem, który kojarzy mi się z jednym numerem Entombed – za cholerę jednak nie mogę sobie przypomnieć, z którym. Generalnie, Black Breath nadupcza właśnie tak, jak obrazuje nam to front cover tego krążka. Włączając play można poczuć się tak, jakbyśmy kładli głowę pod obuchem tegoż młota. Porządna death/crustowa jazda, z dzikim wokalistą i agresywną, chwytającymi Was za bety i rzucającymi o ścianę kompozycjami. Całość jest prosta, jak zresztą przystało na ten gatunek, typu „prosto kurwa w ryj”. Black Breath pędzi przed siebie, czasem może lekko zwolni, ale i tak nie zdążycie tego zauważyć ogłuszeni ciężarem i motoryką ich riffów oraz szaleńczym okładaniem perkusji. Elementy crustu i szwedzkiego death metalu przenikają się tu swobodnie, czyniąc „Senence to Life” smacznym kąskiem dla fanów obu tych gatunków. Tak naprawdę, to trudno napisać coś więcej o muzyce Amerykanów, bo jest ona faktycznie prostym napierdalaniem, nie pozostawiającym zbyt szerokiego pola do dyskusji nad twórczością Black Breath.
Ja Wam radzę zapoznać się z tym krążkiem, bo zamieszczone na nim pół godziny materiału mocne jest i szczere. I po ryju wali.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Feast of the Damned | ||
| 2. | Sentenced to Life | ||
| 3. | Forced into Possession | ||
| 4. | Home of the Grave | ||
| 5. | Endless Corpse | ||
| 6. | Mother Abyss | ||
| 7. | Of Flesh | ||
| 8. | Doomed | ||
| 9. | The Flame | ||
| 10. | Obey |




